David Aldridge z NBA.com poruszył temat, o którym dotąd w Washington Wizards mówiło się niechętnie. Jednak podniesienie progów finansowych spowodowało, że 12 milionowy kontrakt Marcina Gortata stał się ciekawą kartą przetargową w transferowych negocjacjach.

 

Scott Brooks w swoim systemie potrzebuje wysokiego, który będzie stanowił wartość przede wszystkim po bronionej stronie parkietu. Większość zadań Marcina Gortata skupiła się na pilnowaniu drugiej linii, dobrych reakcjach w obronie pick-and-rolla i pomaganiu przy penetracjach rywali. Natomiast po atakowanej stronie łodzianin miał przede wszystkim stawiać dobre zasłony i zbierać piłki. W gruncie rzeczy stał się piątą ofensywną opcją za Johnem Wallem, Bradleyem Bealem, Otto Porterem i Markieff Morrisem. Jednak MG ma także inną wartość – przede wszystkim dla ekip, które potrzebują wsparcia weterana pod koszem.

Według Aldridge’a kilka ekip powinno wykonać telefon do generalnego menadżera Wizards – Erniego Grunfelda, aby sprawdzić temat potencjalnego transferu za Polaka. Dodatkowym argumentem przekonującym o gotowości ekipy z DC do oddania Polaka, jest 16 milionów na rok za Iana Mahinmiego. Nagle rezerwowy wysoki zarabia więcej od środkowego pierwszej piątki, to nietypowe – mówiąc bardzo wymijająco. Na ten moment wszystko jest uzależnione od zdrowia Francuza. Ten jak dotąd sprawia drużynie same problemy (prawe kolano w zasadzie), więc Gortat siłą rzeczy jest strategicznym punktem w układance Brooksa.

– Nie chodzi o to co jest w stanie zrobić, chodzi o matematykę – pisze Aldridge.

Kontrakt Marcina kończy się po sezonie 2018/2019. Ciągle nie wiadomo czy MG będzie chciał przedłużać swoją przygodę ze sportem. Wizards mogliby spróbować wymienić MG za pakiet młodszych graczy. Brzmi naiwnie, dlatego w ewentualny transfer ze strony Wiz zapewne zostałby włączony ktoś jeszcze, np. Trey Burke, którego wartość na ten moment jest minimalna. Gortat tymczasem po 24 meczach rozgrywek notuje na swoje konto średnio double-double 11 punktów, 11,8 zbiórki, 1,6 asysty, 1,2 bloku i trafia 56,7 FG%. W odpowiednich okolicznościach zapewne byłby w stanie bez większego kłopotu podnieść swoją produktywność po atakowanej stronie.

W DC jest od egzekucji bardzo często odcinany z uwagi na strzeleckie możliwości Beala i Portera oraz zabójcze penetracje Walla. Poza tym z perspektywy kolejnych miesięcy – Gortat tak czy inaczej nie będzie mógł grać razem z Mahinmim, więc na pewno ucierpią jego minuty. Aldridge sugeruje, że o Polaka mogą upomnieć się Boston czy Utah, jednak w Salt Lake City MG musiałby zgodzić się na grę z ławki, bo pozycja nr pięć jest zarezerwowana dla Rudy’ego Goberta. Nie chciałbym przesadzić w spekulacjach, dlatego tutaj się zatrzymam. Opcji jest mimo wszystko znacznie więcej. Ciekawe, czy coś się wydarzy – jak myślicie?

– Na każdym spotkaniu powtarzamy Marcinowi, że jest dla nas niezwykle ważny. Potrzebujemy go, stanowi kręgosłup naszej defensywy – twierdzi John Wall. – W ataku wykonuje świetną pracę zbierając piłki i trafiając swoje rzuty. Doskonale rozumie, że jest dla nas ważny. Nie dostaje tak wiele piłek, jak wcześniej, bo trochę się u nas zmieniło. Teraz potrzebuje dostosować swoją grę do nowych wymagań – dodaje.

fot. Rocky W. Widner
Michał Kajzerek
@mkajzerek