Wreszcie przemówił. Isaiah Thomas wyrzucił z siebie wszystko to, co siedziało w nim od czasu wymiany za Kyrie Irvinga. I tak jak mogliśmy się spodziewać – jest w swoich wyznaniach bardzo szczery. IT opublikował za pośrednictwem The Players Tribune list zatytułowany ,,To dla Bostonu”.

 

Gdyby ktoś zapytał mnie, za co najbardziej kocham NBA, to, oczywiście poza pasją i miłością do koszykówki, wybrałbym pewnie historie, jakie tworzy. Historie życiowe, podróże od boisk osiedlowych po wielomilionowe kontrakty, a przy tym poświęcenie dla gry, ze strony ludzi, którym często nikt nigdy zbyt wiele czasu nie poświęcał. Oczywiście – każda dyscyplina ma swoje historie i wystarczy poznać tę brazylijskiego Ronaldo, czy A.J. Hawka, by zakochać się także w innych sportach. Takich historii jest wiele. Mimo tego nadal nikt nie przekona mnie, że atmosfera w jakiejkolwiek lidze świata przebija tę z NBA.

Historii nie tworzy jednak liga, ale ludzie. Indywidualności, które nadają się na bestsellerową biografię, wśród koszykarzy nie brakuje. Niektórzy znani są z wybryków pozaboiskowych, inni z nieprawdopodobnej charyzmy. Kolejni z pasji do gry i zostawiania serca na parkiecie. Do tych ostatnich zalicza się Isaiah Thomas.

Nikt nie odda lepiej tego, co czuł/czuje IT po wymianie na linii Celtics – Cavs, niż on sam. Nikt nie przedstawia swoich historii lepiej, niż sami sportowcy i nigdzie indziej nie dzieje się to na taką skalę, jak na portalu The Players Tribune. To właśnie tam Thomas zostawił list zatytułowany ,,To dla Bostonu”. Pozwolę sobie zacytować jego najciekawsze fragmenty. Całość możecie przeczytać tutaj.

To zabawne. Dopiero co świętowałem.

Gdy dostałem telefon od Danny’ego [Ainge], opuszczałem lotnisko. Moja żona, Kyla i ja wracaliśmy właśnie z Miami, gdzie świętowaliśmy naszą pierwszą rocznicę ślubu. Byliśmy tam kilka dni, teraz wracaliśmy do domu, do Seattle.

Nie słyszałem telefonu, musiałem robić coś w samochodzie. Danny zostawił wiadomość.

,,IT, zadzwoń jak będziesz mógł.”

Zabrzmiało dramatycznie, ale właściwie to normalny sms od Danny’ego. Mógł oznaczać wszystko. Więc oddzwoniłem, nadal prowadząc i nie myśląc zbyt wiele. Wiedział, że byłem z Kylą w Miami więc zapytał o to, jak się bawiliśmy. Ja spytałem co u niego, jak tam rodzina, wiecie, standardowe pytania.

Potem stało się coś…coś co mogło oznaczać prawie wszystko. Ta mała przerwa w rozmowie. I wtedy mi powiedział.

,,Właśnie Cię wytransferowałem.”

Po prostu. Bez wielkich słów, wielkiej przemowy. Myślę, że kiedy przychodzi taki moment nie możesz powiedzieć wiele więcej.

,,Gdzie” – tylko na tyle było mnie stać.

,,Do Cavaliers. Za Kyriego.”

Rozmawialiście kiedyś przez telefon, ktoś do Was mówił i nagle jedyne, co przyszło wam do głowy to to, że nie chcecie już prowadzić tej rozmowy? Nawet nie w niegrzecznym tego słowa znaczeniu. Po prostu, wasza siła woli się skończyła. Tak właśnie się czułem.

[…]

,,Dzięki że się odezwałeś i dzięki że mi to mówisz. Ale ani ty, ani ja, nie musimy mówić już nic więcej”

To było całe sedno sprawy.

To była TA rozmowa.

[…]

Musiałem powiedzieć o wszystkim moim synom, zanim dowiedzą się z telewizji. James, starszy syn, chyba faktycznie wdał się we mnie, bo od razu zadał to samo pytanie: ,,Gdzie?”

,,Cleveland. Oddali mnie za Kyrie” – Chyba domyślacie się, co było potem.

,,LEBRON! LEBRON JAMES! Tato – będziesz grał z LeBronem Jamesem!”

Jaiden, młodszy syn, jest nieco bardziej delikatny i kocha Boston jak nikt inny. Wiedziałem, że news będzie dla niego dużo bardziej bolesny. I patrząc na jego reakcję, wiedziałem, że miałem rację. Wyglądał, jakby miał złamane serce.

,,Jayden, jesteś szczęśliwy, czy smutny?”

,,Smutny”

,,Dlaczego?”

,,Bo w Cleveland pewnie nie ma skate parków”

[…]

Kilka godzin później wiedzieli już wszyscy. Moje konta w social media oszalały. Dostałem tysiące wiadomości. Tysiące różnych reakcji.

Prawda jest jednak taka, że reakcja moich synów była wszystkim, czego potrzebowałem. Wszystkie te analizy ekspertów, plotki, stary, moi synowie trafili w samo sedno w ciągu dwóch minut rozmowy na FaceTime. Wszystko na temat tej wymiany, wszystko, co czułem w tych momentach, oddają słowa moich synów.

Po pierwsze, tak jak powiedział mój starszy syn – ,,LeBron James”. Lub, mówiąc inaczej – dołączam do najlepszej drużyny na Wschodzie i będę walczył o mistrzostwo NBA z najlepszym koszykarzem na świecie.

Po drugie, jak stwierdził mój młodszy syn – ,,Smutek”. Inaczej mówiąc – stary, będę tęsknił za tym miastem.

Będę tęsknił za byciem Celtem.

I tak, powiem to: To g***o zabolało. Bardzo zabolało.

I nie będę kłamał – boli nadal.

[…]

Myślę, że jest to dobra lekcja. Nie tylko dla mnie, ale także dla całej ligi. Dla fanów i dziennikarzy również, biorąc pod uwagę ich komentarze na temat graczy zmieniających drużyny. Myślałem o tym, co działo się rok temu, gdy KD był wolnym agentem – jak ludzie uprzykrzali mu życie, bo zrobił to, co najlepsze dla siebie i swojej przyszłości. Jak zmienili go w czarny charakter, bo zrobił to, do czego miał prawo jako wolny agent. Nagle wszyscy mówili ,,Jest samolubem”, ,,Jest tchórzem”, tylko dlatego, że wziął sprawy w swoje ręce i zrobił to, co dobre dla niego, został przedstawiony jako ten zły.

Myślę, że moja wymiana pomoże uzmysłowić ludziom wiele rzeczy. Chcę, żeby zobaczyli, że zostałem wytransferowany – ot tak, bez uprzedzenia – przez organizację, dla której walczyłem, krwawiłem i robiłem wszystko co w mojej mocy. Dlatego ludzie muszą zmienić swoje nastawienie. To jest tak, że, o ile nie jesteśmy wolnymi agentami, 99 razy na 100, to właściciele mają władzę. Więc kiedy zawodnicy są oddawani na prawo i lewo, a ich życie nagle ulega zmianie, to nic takiego…ale kiedy to zawodnik ma kontrolę, wtedy jest to skandal? Będąc szczerym – wiele mówi to o nas, jako o lidze, a nawet społeczeństwie. I o tym, jak daleka droga przed nami.

[…]

Powiem to wprost, a wy możecie opublikować to na każdym portalu: Nie chcecie zadzierać z Cavs w tym roku. To będzie znakomity sezon dla kibiców Cavs, znakomity. I jestem bardzo podekscytowany.

Z koszykarskiego punktu widzenia, ja w Cavs to idealne rozwiązanie. Jeśli oglądaliście mecze Celtics w zeszłym roku, wiecie jak często musiałem przeciskać się przez podwajanie, lub nawet potrajanie, by oddać rzut. Skończyło się to dla nas dobrze – chłopaki grali świetnie, a moje rzuty wpadały. Ale w tym roku…stary, to nie będzie już problemem. Myślisz, że ktokolwiek wyśle przeciwko mnie trzech obrońców, gdy na parkiecie jest najlepszy koszykarz na planecie? Nie wydaje mi się.

A LeBron to dopiero początek. Patrzę na skład Cavs i widzę wszystkich tych graczy, z którymi gry nie mogę się doczekać: Kevin Love (mój dawny kolega z AAU), Tristan Thompson, JR Smith, Iman Shumpert….to nie przypadek, że ci goście trzy lata z rzędu rządzili Wschodem. Teraz dodają mnie, D-Rose’a i mojego człowieka Jae? Ten skład, człowieku – będziemy rządzić.

Tak naprawdę mógłbym wrzucić tu cały list.  W 100% przepełniony jest szacunkiem do Bostonu, ekscytacją nowymi perspektywami i świadomością tego, że jako profesjonalny sportowiec, Thomas musi liczyć się z podobnymi sytuacjami. Fragment o tym, jak przez 2,5 roku zakochał się w mieście Boston i w organizacji to również świetna historia – sprawdźcie.

IT rozegrał to znakomicie. Po swojemu. Będąc w stu procentach szczerym. Takie podejście z pewnością zostanie gorąco przyjęte w Cleveland.

Czytaj także:
Grzegorz Kordylas
fot. Brian Babineau / Getty Images