Głosowanie na zawodników, którzy mają wystąpić w Meczu Gwiazd trwa. Z nieco mniejszą mobilizacją, ale mimo wszystko przewija się przez polski twitter i facebook kampania promująca Marcina Gortata. Ja jednak jestem za tym, żeby Polak się tam nie dostał.

Tak, wiem że występ w Meczu Gwiazd to wielka nobilitacja i wyróżnienie. To jest coś, co odróżnia Mariusza Czerkawskiego i Sebastiana Janikowskiego od pozostałych polskich sportowców występujących w amerykańskich ligach zawodowych. Obaj zagrali w Meczach Gwiazd swoich lig, a Janikowski nawet pobił w nim jeden z rekordów. Mimo tego uważam, że Gortat powinien sobie odpuścić, a razem z nim my, kibicujący mu na co dzień.

Argument 1 – Odpoczynek

Z okazji Weekendu Gwiazd Washington Wizards dostaną długą przerwę. Ostatnie spotkanie przed ASG zagrają 16 lutego w Indianapolis z Pacers, a kolejne dopiero 24 lutego w Philly z Sixers. To jest pełnych 7 dni odpoczynku, które Gortat może wykorzystać do wyjazdu na Hawaje, czy gdzie tylko sobie wymarzy. Oczywiście nie będzie to 7 dni leżenia plackiem, bo sam Gortat sobie na to nie pozwoli. Wyjazd będzie pewnie weekendowy, połączony z ćwiczeniami na miejscu, a potem powrót do klubu i utrzymanie formy razem z drużyną. Zawsze jednak lepiej mieć te kilka dni wolnego, oczyścić głowę, na trochę zapomnieć, zatęsknić za koszykówką. Tego Gortatowi życzę.

Argument 2 – Duże minuty

W swojej już dziesięcioletniej karierze Gortat średnio najwięcej minut grał w rozgrywkach 2013/14, pierwszych w barwach Wizards. Wtedy było to średnio 32,8 minuty na mecz. Obecnie w obliczu kontuzji Iana Mahinmiego, średnia minut Gortata to 35,8. To go plasuje na wysokim 11. miejscu w lidze, a w barwach Wizards gra mniej tylko od Johna Walla.

Nie ma się co oszukiwać. Gortat ma już swoje lata, w lutym skończy 33 i dla niego odpoczynek i regeneracja jest na wagę złota. Pamiętacie ostatnie jego spotkania, szczególnie mecz z Nets, w którym zanotował bardzo efektowny wsad? To po nim John Wall powiedział, że cieszy się, że Gortat wreszcie zaczął robić wsady, bo wcześniej bał się, że Polak jest w stanie przeskoczyć tylko książkę telefoniczną. Gortat jest bardzo potrzebny Wizards, z nim na parkiecie są +1,9 punktu na 100 posiadań, a co ważniejsze Marcin na dzisiaj nie ma zmiennika i póki Mahinmi się nie wyleczy to średnia minut Polaka nie spadnie.

Argument 3 – Pozycja w tabeli

A ta średnia minut też nie spadnie, bo Wizards w każdym meczu walczą o życie. Na dzisiaj są tuż za play-off, na miejscu numer 9 z bilansem 16-17, ale miejsce numer 4 nie jest poza ich zasięgiem. W tej chwili znajdują się na nim Charlotte Hornets z bilansem 19-16, czyli nie tak dalekim.

Tym bardziej, że Wizards złapali ostatnio wiatr w żagle. W ostatnich 13 meczach zanotowali 9 zwycięstw i to ich przywróciło do walki o playoff. Wizards nie mogą sobie zatem pozwolić na straty jakichkolwiek meczów. Brak awansu do playoff to wielka porażka klubu, a przede wszystkim generalnego managera, który był mocno krytykowany za swoją postawę podczas offseason i ruchy transferowe jakich dokonał.

Scott Brooks także jest mocno na cenzurowanym. Wielu upatrywało w nim idealnego trenera dla duetu młodych zawodników, którzy już teraz chcą rządzić ligą, ale są jeszcze nieco na dorobku (pod względem osiągnięć, nie pieniędzy). To on przecież długo utrzymywał na szczycie Oklahoma City Thunder także budowane wokół dwóch młodych gwiazd. Jemu też zatem będzie zależało, żeby jego jedyny wartościowy center był w pełni zdrowia i formy na mecze Wizards.

Argument 4 – Efektywność w poprzednich latach

Jeśli poprzednie argumenty was nie przekonały, to może zadziałają na was liczby. Poniższe statystyki są w przeliczeniu na 36 minut gry:

14,8 pkt., 10,7 zb., 1,7 blk., 54,1% z gry
15,7 pkt., 11,7 zb., 1,7 blk., 57,6% z gry

Pierwsza linijka przedstawia statystyki Gortata w okresie przed Meczem Gwiazd, a druga po przerwie na All-Star Weekend. Możecie mówić, że to przypadek, ale na tym etapie sezonu, gdy ma się już w nogach ponad 40 meczów taka dawka odpoczynku jest zbawienna i zawsze Polakowi wychodziła na dobre. Gortat staje się efektywniejszy w swojej grze i jeszcze bardziej przydatny drużynie. Ja nie odkrywam tutaj Ameryki, Scott Brooks i jego sztab takie statystyki mają w małym palcu. Wiedzą, że Polski Młot musi być w formie, bo w drugiej połowie sezonu może być jeszcze bardziej przydatny niż obecnie.

Argument 5 – Marcin nie jest w top 12 konferencji wschodniej

I wreszcie ostatni mój argument, mocno uznaniowy. Sam nie oglądam Meczu Gwiazd, bo jest dla mnie nudny. Nie lubię koszykówki bez obrony, a jeśli już takową mam oglądać, to chcę widzieć jak najwięcej efektownych akcji. Wsadów, podań za plecami, bez patrzenia, rzutów zza kosza, przez pół boiska, dryblingów nie z tej planety. Marcin Gortat tego nie gwarantuje. Jest bardzo solidnym, docenianym zawodnikiem, ale nie jest w top 12 konferencji wschodniej.

Ani pod względem efektywności gry, ani też pod względem jakości gry. Jest naszym rodakiem i okazujmy mu wsparcie. Kibicujmy w walce o każde zwycięstwo. Nie znam go osobiście i nie wiem jaki ma do końca system wartości, ale chciałbym i wierzę w to, że jego ambicja podpowiada, że bardziej warto być w formie i dojść do półfinału lub finału konferencji i rozwijać się jako zespół niż zagrać raz w Meczu Gwiazd. Ale to tylko moje przypuszczenia.

fot. Jonathan Daniel
Piotr Zarychta