Nie odkryjemy Ameryki mówiąc, że obecny sezon wykształcił nam sporo nowych nazwisk, które już wkrótce możemy zacząć traktować jako supergwiazdy NBA. Ligę przejmują zawodnicy tak młodzi, że nawet debiut LeBrona Jamesa jest dla nich odległą przeszłością, której mogą nawet nie pamiętać.

 

Skupiamy się tu oczywiście głównie na debiutantach. Klasa 2017 była tak silna, że na temat wyboru Rookie of the Year codzienne prowadzone są żywiołowe dyskusje. Sami kandydaci nie unikają z resztą tematu:

Donovan Mitchell hoodie

Których graczy poniżej 23 roku życia widzimy w przyszłorocznym Meczu Gwiazd?

1. Ben Simmons

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że już występami w tym sezonie Ben zasłużył sobie na obecność wśród najlepszych. Jako, że debiutantów trzeba równocześnie uczyć nieco pokory, jego absencję w All-Star Game w Los Angeles przemilczymy. Jeśli Simmons nie przestanie zadziwiać nas jednak na parkiecie, za rok śmiało możemy traktować go na równi z czołowymi obrońcami na Wschodzie. Wzmocniony doświadczeniami z play-offs (76ers najprawdopodobniej awansują do 2. rundy – w której także będą faworytami) po wakacjach powinien wrócić jeszcze silniejszy. W sezonie 2017/2018 Simmons notował średnio 15 punktów, 8 asyst i 8 zbiórek, a kilka dni temu jako pierwszy debiutant od czasów Magica Johnsona zaliczył triple-double w fazie pucharowej.

2. Donovan Mitchell

Jest i on – główny rywal Simmonsa w walce o nagrodę ROTY. Mitchell do spółki z Rickym Rubio i Rudym Gobertem sprawiają póki co największą niespodziankę pierwszej rundy play-offs, prowadząc 3-1 z Oklahoma City Thunder. 21-latek już w swoim pierwszym sezonie wziął na swoje barki losy drużyny Quina Snydera, a szerszej publiczności pokazał się podczas Konkursu Wsadów. Swój wkład w All-Star Weekend już ma i nie mamy wątpliwości, że zarówno kibice, jak i inni gracze, będą chcieli oglądać go także podczas kolejnej edycji – tym razem w niedzielę. Nawet jeśli Zachód przepełniony jest obrońcami na najwyższym poziomie.

3. Jaylen Brown

Człowiek, który pod nieobecność Kyrie Irvinga i Gordona Haywarda przejął na siebie odpowiedzialność za wyniki Celtics. Drugi rok z rzędu na parkiecie wykazuje się niezwykłą dojrzałością, a na dodatek śmiało można zaliczyć go do najbardziej atletycznych graczy w lidze.

A co najlepsze – Jaylen Brown jest młodszy niż Mitchell i Simmons. Niech nie zwiedzie Was dojrzałość na parkiecie i poza nim – Brown to dopiero 21-latek, przed którym kawał niezłej kariery. Nawet, jeśli w następnym sezonie do składu Celtics wrócą Irving i Hayward, nie wierzymy, że talent Jaylena pozostanie w cieniu. Dla nas pewny kandydat na All-Stara 2019.

4. Dennis Smith Jr.

Najmłodszy z całej piątki. Choć większości z nas DSJ kojarzy się z atletycznymi zagraniami i Konkursem Wsadów, nie można nie docenić jego roli w drużynie Dallas Mavericks. Mavs mają za sobą fatalny sezon, w którym oprócz wyników na parkiecie w kość dały im także liczne afery i to właśnie Smith Jr. był jednym z nielicznych powodów, dla których kibice w Dallas mimo wszystko mogli z nadzieją patrzeć w przyszłość. Dennis opuścił w sezonie 13 spotkań, w tym ostatnie w związku z urazem kolana. Jeśli zdrowie pozwoli mu rozwijać się według planów, w kolejnych latach śmiało może wyrosnąć na jednego z czołowych comboguardów w NBA.

5. Devin Booker

Gdyby tylko grał w bardziej poukładanej drużynie, niż Phoenix Suns, w minionym sezonie mówiłoby się o nim znacznie częściej. Devin Booker, który na chwilę obecną jest prawdopodobnie najlepszym graczem z całej piątki, to murowany kandydat do drużyny All-Star 2019. Kilka dni temu przyznał, że ma dość odpadania po sezonie zasadniczym i zrobi wszytko, by to się nie powtórzyło. Niestety, w minionych rozgrywkach opuścił aż 28 meczów, w tym ostatnich 11 z powodu kontuzji dłoni. Sezon zakończył ze średnimi na poziomie 25/4/4 i choć w żadnym meczu nie zdobył 70 punktów, śmiało można nazwać go najlepszym w jego 3-letniej karierze.

W barwach Suns, czy nie, Devin Booker wkrótce powinien zagościć wśród All-Starów. W NBA gra już od 3 lat, tymczasem…jest młodszy, niż Jaylen Brown. Trzeba przyznać, że rocznik 96′ może okazać się złotym dla przyszłości tej ligi.

Grzegorz Kordylas
fot. Ross D. Franklin, AP
Czytaj także: Nash i Embiid grają o 1000$!