Do rozpoczęcia Eurobasketu pozostały 3 dni. Europejskie święto koszykówki ma jednak na swoim wizerunku malutkie rysy w postaci zawodników, którzy z własnych, lub wymuszonych powodów opuszczą turniej rozgrywany w aż 4 krajach Starego Kontynentu.

 

Jedni walczą z poważną kontuzją, inni wolą nie ryzykować i przed sezonem NBA leczą drobne urazy, jeszcze inni – po prostu rezygnują na razie z gry w reprezentacji. Powody są różne, a wszystkie te historie łączy fakt, że kibice nie zobaczą podczas Eurobasketu wielu wybitnych talentów. Oto pięciu graczy, których najbardziej będzie nam brakować.

Rudy Gobert (Francja)

Gobert Jazz

Środkowy Utah Jazz byłby na europejskich parkietach game-changerem dla reprezentacji Francji. Tym trudniej przełknąć Francuzom jego nieobecność. Gobert nabawił się urazu, który wykluczył go z trzech spotkań Play Offs przeciwko Los Angeles Clippers. Później wrócił i grał średnio 35 minut przeciwko Golden State Warriors, ale po sezonie postanowił po raz pierwszy od 2013 roku odpocząć nieco od drużynowej koszykówki i skupić się na indywidualnych treningach. W minionych rozgrywkach NBA był czołowym kandydatem do nagrody Defensive Player of the Year – z pewnością na europejskich parkietach jego dominacja byłaby niepodważalna.

Nikola Jokic (Serbia)

Jokic

Jeden z wielkich nieobecnych w składzie Serbii. Jokic uszczęśliwił tego lata fanów Denver Nuggets i rozczarował kibiców w swojej ojczyźnie. Serb na własne życzenie zrezygnował z Eurobasketu i postanowił pracować nad rozwojem indywidualny. W minionym sezonie notował średnio 16 punktów, 9.8 zbiórki i prawie 5 asyst na mecz. W nowych rozgrywkach liczy na to, że jego liczby poszybują w górę a on sam wespnie się wyżej w hierarchii wysokich NBA. Stąd decyzja o opuszczeniu zmagań kadry Aleksandra Dordevica.

Giannis Antetokounmpo (Grecja)

greckiej

Największy nieobecny Eurobasketu 2017. Greek Freak miał poprowadzić kadrę Grecji do długo wyczekiwanych sukcesów. Zamiast tego, prosto z Chin poinformował fanów za pośrednictwem Facebooka, że kontuzja kolana wyklucza go z rywalizacji w turnieju. Grecka federacja oskarżyła Bucks o planowane działanie i celowe oszczędzania gwiazdora Milwaukee na kolejny sezon. W minionych rozgrywkach Giannis zagrał w 86 meczach, spędzając na parkiecie średnio ponad 38 minut. Cóż, ma prawo chłop odpocząć. Szkoda, że kosztem kadry narodowej.

Milos Teodosic (Serbia)

Obecny rok jest dla Teodosica szczególny. Choć ten weteran europejskich parkietów wielokrotnie udowodnił swoją wartość na Starym Kontynencie, teraz czeka go prawdopodobnie najważniejszy sprawdzian w całej dotychczasowej karierze. W związku z dołączeniem do LA Clippers, gdzie już w pierwszym roku gry ma szansę być podstawowym rozgrywającym, Milos postanowił skorzystać z porad lekarzy i skupić się na przygotowaniach do trudnego sezonu NBA. Drobne urazy i zmęczenie mogłyby znacznie obniżyć jego wartość dla drużyny Doca Riversa w nowym sezonie.

Danilo Gallinari (Włochy)

Gallinari

Najbardziej kuriozalna historia z możliwych. Danilo miał być ostoją włoskiej reprezentacji – w minionym sezonie walczył z urazami i opuścił 19 spotkań. Nie przeszkodziło mu to jednak być bardzo produktywnym gdy już pojawiał się na parkiecie i notować średnio ponad 18 punktów na mecz. W meczu towarzyskim przeciwko Holandii Gallinariemu puściły jednak nerwy i odepchnął jednego z rywali co poskutkowało…złamaniem ręki. Tytuł największego nieudacznika tego lata mamy już więc z głowy.

Grzegorz Kordylas
fot. Kim Raff
Czytaj także: Cavs z nowymi żądaniami dla Celtics!