Okienko transferowe bywa bardzo gorące, nie tylko dla kibiców, ale przede wszystkim dla menedżerów wszystkich 30 drużyn. Większość z nich musi mierzyć się z trudnymi decyzjami i presją czasu – w efekcie patrząc na niektóre kontrakty możemy podrapać się po głowie.

 

Do końca lata jeszcze daleko i niejedna umowa z zawyżoną kwotą zostanie jeszcze zapewne podpisana. My skupiamy się na pięciu graczach, w przypadku których suma wpisana w kontrakcie zdecydowanie przewyższa ich wkład w grę zespołu.

1. Hassan Whiteside ($25,434,263)

Hassan Whiteside

Hassan Whiteside już od 4 lat wykonuje fantastyczną robotę jako pierwszy center Miami Heat. Po powrocie do USA stał się jedną z rewelacji ligi i jednym z najbardziej dominujących graczy podkoszowych. W efekcie w 2016 roku Heat podpisali z nim czteroletnią umowę opiewającą na niemal 100 milionów dolarów. Miniony sezon, choć nie pozbawiony znakomitych spotkań w wykonaniu 29-latka, zakończył się raczej rozczarowaniem, aniżeli kolejnymi zachwytami nad jego grą. Whiteside dostawał od Erica Spoelstry średnio zaledwie 25 minut na mecz w sezonie regularnym. Najgorzej wypadł jednak w play-offs, gdzie w serii z 76ers został całkowicie przyćmiony przez Joela Embiida. Przed centrem Miami spore wyzwanie, by włodarze Heat nie mieli wątpliwości, że dobrze zainwestowali swoje pieniądze.

2. Andrew Wiggins ($25,250,000)

Wiggins Wolves

Wraz z nowym sezonem w życie wejdzie także nowy kontrakt Andrew Wigginsa, któremu Timberwolves zaoferowali 146 milionów dolarów za 5 lat gry. Wiggins od początku swojej kariery w NBA uważany jest za wyjątkowy talent, jednak miniony rok był raczej krokiem w tył w jego wykonaniu. Po dołączeniu do drużyny Jimmy’ego Butlera, jego średnia punktowa spadła do 17 oczek na mecz, ale to nie do ofensywy 23-latka mają w Minneapolis największe zastrzeżenia. Głównym problemem jest niewystarczająca praca w obronie, do której, podobno nawet według samego Butlera, Wiggins się po prostu nie przykłada.

3. Chandler Parsons ($24,107,258)

Chandler Parsons

O sytuacji Parsonsa pisaliśmy TUTAJ – przed Draftem mówiło się o tym, że Grizzlies będą szukali klubu, który przejmie olbrzymi kontrakt 29-latka, wygasający dopiero 2020 roku. Kiedy go podpisywał, miał za sobą świetne epizody w Houston i Dallas. Kontuzje sprawiły, że w minionym sezonie zagrał w zaledwie 39 meczach, notując w tym czasie niecałe 8 punktów na mecz.

Wyprzedaż w Nike! Z kodem 20EXTRA dodatkowe 20% rabatu do rzeczy na wyprzedaży!

4. Tyler Johnson ($19,245,370)

Tyler Johnson od początku swojej kariery jest jednym z najlepszych back-up guardów w lidze. Umowa, którą podpisał w 2016 roku sprawia, że teraz będzie także najdroższym. Na mocy 4-letniego kontraktu Johnson zarobi 50 milionów dolarów. W dwóch pierwszych latach Heat za jego usługi płacili 5 milionów rocznie – teraz ta kwota wzrasta czterokrotnie. Tym samym Tyler zarobi w tym sezonie więcej, niż kilku czołowych obrońców w lidze, m.in. John Wall, Jeff Teague, czy…Goran Dragic.

5. Joakim Noah ($18,530,000)

Joakim Noah

Jeszcze kilka lat temu Noah był podstawowym centrem bijących się o Finały NBA Bulls i czołowym obrońcą ligi. Na swój kontrakt z pewnością zapracował sobie jak mało kto, problem w tym, że od czasu jego podpisania (a nawet chwilę wcześniej) forma i zdrowie Joakima zawodziły go co raz częściej. W trzech minionych sezonach Noah opuścił w sumie aż 164 mecze sezonu regularnego. Kiedy grał, był cieniem samego siebie. Umowa gwarantująca mu jeszcze niemal 40 milionów dolarów obowiązuje do 2020 roku. Mało prawdopodobne, by do tego czasu Francuz zdołał udowodnić, że był wart tych pieniędzy.

Pełną listę zarobków graczy NBA znajdziecie TUTAJ. Który zawodnik według Was powinien znaleźć się w tym zestawieniu?

Grzegorz Kordylas
fot. AP Photo/Hannah Foslien
Czytaj także: Co dalej z Melo?