W pierwszym w tym sezonie 6na6 ekipa MVP Magazyn rozpatruje największe zaskoczenia startu sezonu! Negatywne i pozytywne!

 

1) Największe zespołowe pozytywne zaskoczenie sezonu to….

Rafał Draganowski:

Grizzlies

Dwa zwycięstwa nad Rockets i wygrany mecz z Warriors. Jeszcze niedawno dzierżyli pierwsze miejsce w silnej konferencji zachodniej, obecnie są na piątym miejscu. Strata tak doświadczonych weteranów jak Tony Allen i Zach Randolph miała sprawić, że “Miśki” przestaną być zagrożeniem dla najlepszych drużyn w NBA. Wygląda jednak na to, że duet Gasol – Conley dalej będzie w stanie napsuć krwi rywalom, może nawet  drugiej rundzie PO.

Michał Górny:

Pacers/Magic

Trochę przesadziłem z ilością, ale patrząc na górę tabeli wschodu NBA to pasują tutaj tylko słowa “To się nie dzieje naprawdę!” Zwłaszcza jeśli widzi się wynik Pacers i Magic. Oczywiście na świeczniku jest Orlando, jednak warto czasem rzucić okiem na Indianę. Pacers bez Mylesa Turnera wskoczyli do grona najlepszych ofensyw w NBA. Obecnie tylko Warriors i Magic mają większy OffRtg.

Michał Kajzerek:

Celtics

Po kontuzji Haywarda spodziewałem się, że będą wybici z rytmu i będą potrzebowali czasu, żeby poskładać wszystko od początku. Okazuje się, że Jaylen Brown wchodzi na wyższy poziom wtajemniczenia, a Jayston Tatum jest odważnym debiutantem, który nie przestraszył się nowych okoliczności. Mają młodych zawodników otoczonych grupą weteranów i grają bardzo dojrzałą koszykówkę. Aż szkoda, że na drodze do finału wschodu nie będą mogli skorzystać z Haywarda.

Grzegorz Kordylas:

Magic

Frank Vogel z grupki indywidualistów zrobił kolektyw świetnie pracujący w defensywie. Aaron Gordon pracował tego lata nad rzutami z dystansu i dzięki temu daje Magic mnóstwo nowych możliwości. Jonathon Simmons dyktuje tempo w defensywie, Vucevic i Fournier uzupełniają Gordona w ataku. Póki co wszystko w Orlando działa jak w zegarku, pytanie jak długo taki stan rzeczy się utrzyma.

Karol Śliwa:

Magic

Z bilansem 6:2, razem z Celtami, są na pierwszym miejscu w lidze. Na koncie wygrane ze Spurs i Cavs i Grizzlies. Na Florydzie wyrosła mała wielka trójka. Fournier, Vucevic i Gordon dają co wieczór prawie po 62 punkty. Wygląda na to, że coach Frank Vogel znalazł optymalną rotację dla tego składu. Jego wielka trójka gra po 30 minut. Trzech zawodników gra po 20+ minut, a czterech kolejnych po przynajmniej 10 minut.

Damian Wełna:

Magic

Jestem pod ogromnym wrażeniem gry ekipy z Orlando. Magia do tej pory jest niepokonana u siebie, a oprócz tego rozgromiła wicemistrzów w ich własnej hali. Do drużyny fantastycznie wkomponował się Jonathan Simmons, który aspiruje na miano najlepszego rezerwowego w lidze. Aż trzech podopiecznych Franka Vogela dotychczas notuje średnie powyżej 20 punktów: Evan Fournier (22) , Aaron Gordon (21) i Nikola Vucevic (20.7). Jeśli trzon tej ekipy utrzyma ten wysoki poziom i przede wszystkim uniknie niechcianych kontuzji to kibice z Orlando po 6 latach posuchy w końcu będą mogli cieszyć się z play-offs.

2) Największe indywidualne pozytywne zaskoczenie sezonu to….

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

RD:

Victor Oladipo

Jeden z wielu wczesnych kandydatów do nagrody MIP. Pacers to jego trzecia drużyna i wygląda na to, że dopiero w Indianie zawodnik jest w stanie w pełni rozwinąć skrzydła. Oladipo ma już na koncie 35-punktowy występ zwieńczony trójką na zwycięstwo przeciwko Spurs. W swoim piątym sezonie w lidze zawodowej, Oladipu rzuca najlepsze w karierze 23.8 punktu na mecz – to prawie osiem oczek więcej niż w poprzednim sezonie.

MG:

Jonathon Simmons

Trudno nie zachwycać się tym, co dzieje się w Orlando. Wszelkie wyróżnienia w tej kategorii należą się w pełni Gordonowi, który idzie po MIP tego sezonu. Jednak w szeregach Magic jest jedno nazwisko, które również zasługuje na wyróżnienie w kategorii „największe zaskoczenie”. Jest nim Jonathon Simmons. Byłem pewien, że pomimo wielu atutów to będzie skok na kasę w wykonaniu byłego zawodnika San Antonio Spurs jednak okazało się strzałem w dziesiątkę. Blisko 26 minut z ławki, wszystkie statystyki ofensywne poprawione o kilka procent, więcej zbiórek, więcej asyst. To mocny kandydat do nagrody najlepszego „zmiennika” w NBA!

MK:

Kyle Kuzma

Co za steal Lakers! Znakomite wsparcie z ławki dla nieregularnej pierwszej piątki Luke’a Waltona. Kuzma czuje się w NBA świetnie. Jest odrobinę zarozumiały i pewnie dostanie sporo lekcji, ale jego pewność siebie po atakowanej stronie parkietu robi ogromne wrażenie. Lakers przegrali ostatnio z Portland Trail Blazers, ale ofensywna jakość Kuzmy długo utrzymywała Jeziorowców w grze. Może być naprawdę znakomitą postacią tej ligi, bardzo zjawiskowką. Musimy bacznie przyglądać się jego rozwojowi.

GK:

Victor Oladipo

Przed sezonem trudno było uwierzyć, że Pacers po utracie Paula George’a nie będą dużo gorsi, niż rok temu. Oladipo może nie zastąpił PG w skali 1:1, ale na pewno przejął jego rolę lidera w ofensywie. Średnia na poziomie 24 punktów w 8 meczach sezonu i tytuł gracza tygodnia – niezły początek jak na kogoś, kogo drużynę skazywano na pożarcie.

KŚ:

Ben Simmons

Spodziewałem się, że będzie dobry, ale nie sądziłem, że będzie tak dobry. Wygląda nie jak debiutant, a jak stary wyjadacz, który jest w NBA już z 10 lat. Z ośmiu meczów, aż pięć kończył z double-double. Zdobywa 18.4 punktu, 9.1 zbiórki, 7.7 asysty oraz 1.4 przechwytu. Świetnie się go ogląda. Jeśli się nie połamie, to już można grawerować jego nazwisko na statuetce debiutanta roku.

DW:

Tobias Harris

Od początku tego sezonu bardzo zaimponował mi Tobias Harris i oczywiście wyniki Detroit Pistons. Sam skrzydłowy rzuca średnio o kilka punktów więcej niż w ubiegłym sezonie i jest najlepiej punktującym graczem w swojej drużynie. Jak zwykle rzuca z dobrą skutecznością (około 50%), ale decyduje się na więcej prób zza łuku. Jeśli utrzyma taką formę to zwolennicy Pistons mogą już zacierać ręce na myśl o play-off.

3) Największe zespołowe negatywne zaskoczenie sezonu to….

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

RD:

Cavaliers

Wiem, że jeszcze jest wcześnie i najpewniej czeka nas kolejna powtórka finałów NBA. Mimo to, postawa CAVS zasługuje tylko i wyłącznie na słowa krytyki. Drużyna z mistrzowskimi aspiracjami, dowodzona przez wciąż najlepszego zawodnika na świecie nie potrafi dojść do porozumienia po bronionej stronie parkietu. W efekcie słabej obrony, Cavaliers nie są w stanie wyprowadzać szybkich kontrataków. Dwyane Wade w ciągu wakacji najwyraźniej został okradziony z talentu. Miał być superteam, otrzymaliśmy grupę weteranów, która kilka razy w tygodniu spotyka się, żeby dosłownie potruchtać za piłką. Isaiah wracaj do zdrowa.

MG:

Cavaliers

Cavs są w opałach. To widać. Ciężko rozpoznać czy jest to efekt lenistwa (to tylko RS, prawda?) czy problem leży znacznie głębiej. Cavaliers przegrywają z zespołami, które nawet nie wierzą w awans do play-offs. Jak powiedział LBJ, tego typu problemy pojawiają się na pewnym etapie rozgrywek, lecz trudno było się ich spodziewać na starcie sezonu. Może to i lepiej teraz niż przed samymi play-offs, jednak mimo wszystko Cavs muszą odbić się od dna, zanim cały świat będzie doszukiwał się winy w stracie Kyriego Irvinga.

MK:

Pelicans

Może to przez stratę Rajona Rondo? Nie jestem pewien, ale ten zespół nadal nie przekonał mnie do swojej koszykówki. DeMarcus Cousins i Anthony Davis w duecie mogą być zabójczy, ale w koncepcji zespołu ich połączenie zwyczajnie się nie sprawdza. DMC jest w swoim contract-year i jeśli nic w grze Pels nie ulegnie zmianie, Nowy Orlean nie da sobie zbyt dużych szans na zatrzymanie środkowego w składzie. Zwolnienie Alvina Gentry’ego może być nieuniknione.

GK:

Cleveland

Ile razy w ostatnich latach trąbiono o kryzysie Cavs podczas sezonu regularnego? Nie zliczę Kontuzje mocno dały się we znaki tej drużynie od początku sezonu – jestem pewien, że im bliżej wiosny, tym będą grali lepiej, ale na ten moment nie ma zespołu, który zawodziłby bardziej. Tyronn Lue stara się robić roszady w składzie, które na dobrą sprawę nie przynoszą nic dobrego. Cavs muszą na nowo odnaleźć swoją tożsamość. James robi swoje. Czas, by reszta graczy także wróciła z wakacji.

KŚ:

Cavaliers

Ich obrona jest kpiną. Gubią się na prostych pick and rollach jak juniorzy. W ataku niewiele im wychodzi. Tracą piłki jak amatorzy. Oglądanie ich meczów to przyjemność taka sama, jak wyrywanie zębów.

DW:

Mavericks

Tu zdecydowanie wybieram Dallas Mavericks. Tylko jedna wygrana na starcie sezonu nie napawa optymizmem.  Harrison Barnes gra poniżej moich oczekiwań, a jego skuteczność pozostawia wiele do życzenia – tylko 38%. W drużynie Ricka Carlisle’a brakuje off-sezonowych wzmocnień. Widać też w tej ekipie mało doświadczenia, ale jestem zdania że osobiście za dużo wymagałem od tej drużyny i stąd ten zawód.

4) Największe indywidualne negatywne zaskoczenie sezonu to….

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

RD:

Tristan Thompson

Wulkan energii, który trzymał CAVS w grze jeszcze w finałach 2015 póki co wygasł. Podkoszowy rzuca i zbiera prawie dwa razy mniej niż na przestrzeni całej swojej koszykarskiej kariery. Jego obfity kontrakt wygasa dopiero w roku 2020. Oby Thompson do tego czasu odżył, inaczej tylko potwierdzą się popularne opinie o nim jako o jednym z najbardziej przepłaconych zawodników w NBA.

MG:

Harrison Barnes

Postanowiłem rzucić losy negatywnego zaskoczenia w czeluści statystyki. Postanowiłem posłużyć się VORP (Value over Replacement Player). Ten stat mówi o wartości gracza w zestawieniu z potencjalnym zmiennikiem. Gracz Mavericks jest jednym z dziesięciu graczy w NBA, którzy rozegrali co najmniej 6 spotkań (w tym przynajmniej 200 minut spędzonych na parkiecie) i ich VORP jest na minusie. Barnes razem z J.R. Smithem z Cavs przewodzą w tej kategorii ze współczynnikiem VORP na poziomie -0,2.

MK:

Lance Stephenson

Indiana Pacers dobrze weszła w ten sezon. Mają fajnie ułożoną pierwszą piątkę, dużo ofensywnego talentu i chęci do gry w obronie. Lance Stephenson miał być kluczową postacią, swoistym sixth-manem, który wprowadzi energię z ławki rezerwowych. Jednak sezon Lance rozpoczął przechodząc całkowicie obok gry swojej drużyny. Rzuca z nieprzygotowanych pozycji, podejmuje dziwne decyzje z piłką w ręce i ma spore przestoje w obronie – dramat.

GK:

Dwyane Wade

Pierwszy sezon w roli rezerwowego dla zawodnika, który od 14 lat był gwiazdą w każdej drużynie, w jakiej grał, musi być ciężki. Wade’owi brakuje pewności siebie i świetne zagrania (głównie w dwójkowych akcjach z LeBronem) przeplata bezproduktywnymi minutami. Gdy jest na parkiecie, Cavs grają na gorszej skuteczności i mają gorszy Offensive Rating. Nie mam jednak wątpliwości, że tak doświadczony zawodnik jak Wade znajdzie w końcu sposób, by pomóc

KŚ:

Dwyane Wade

Nie oczekiwałem po nim cudów, ale spodziewałem się, że wniesie nie tylko do szatni, ale także na parkiet trochę doświadczenia i spokoju, że u boku swojego kumpla LeBrona nieco odżyje. Wszak rok temu w Bulls grał całkiem przyzwoicie. Tymczasem Wade na boisku wygląda na zagubionego, jest bardzo poza meczową formą. Ma najgorszą w karierze skuteczność z gry oraz z linii. Jego średnia punktów i zbiórek nigdy nie była tak niska. Przykro patrzeć na niektóre jego spudłowane rzuty i złe decyzje.

DW:

Paul Millsap

Mówiło się, że gdy do Denver przyjdzie all-star z prawdziwego zdarzenia to pojawią się wyniki. Tymczasem Bryłki grają przyzwoicie, mimo tego że Paul Millsap przechodzi wyraźny regres. Liderem Nuggets pozostaje młody Nikola Jokic, a doświadczony 32-latek schodzi na dalszy plan. Nie tylko rzuca mniej punktów, ale z sezonu na sezonu jest coraz mniej skuteczny. Mam szczerą nadzieję, że Millsap poradzi sobie w nowym otoczeniu i szybko zapomni o niemrawym starcie sezonu.

Zobacz także: Sixers mocno krzywdzą Okafora