Wszystko wskazuje na to, że Lakers jednak nie przełączyli się na tryb playoff. Porażka Lakers z New Orleans, grającymi bez Anthonego Davisa przelała czarę goryczy. Sfrustrowany Lebron poddaje pod wątpliwość wolę walki swojego zespołu.

 

King James po meczu wyraził swoją frustrację z powodu braku woli walki swojego zespołu. Przyznał, że nie może pogodzić się z tym, jak wszyscy podchodzą do porażek i jak bardzo są do nich przyzwyczajeni:

W ostatnich kilku latach wszyscy przyzwyczaili się do porażek. Ja nie potrafię i nigdy nie będę dobrze czuł się po przegranych. Czuję się tak samo po porażce z Houston na początku sezonu, jak po porażce przeciwko New Orleans w meczu nr 59. Nie przywyknę do przegrywania. Tak zostałem stworzony i taki już jestem.

Nadmienił również, że ten brak zaangażowania może wynikać z faktu, że młodzi gracze z LA nigdy nie byli w playoff i walce o coś znaczącego:

Skąd możesz wiedzieć o jaką stawkę gramy, jeśli nigdy tam nie byłeś. Jeśli nigdy tam nie byłeś i nie wiesz czego potrzeba, żeby to osiągnąć to czasem boisz się wyjść poza swoją strefę komfortu. Musisz nauczyć się czuć komfortowo w sytuacjach niekomfortowych.

 

Delikatnie mówiąc sytuacja Lakers nie jest kolorowa. Zanotowali 30 porażkę w tym sezonie. Pozostało im tylko 23 meczów do rozegrania, a do ostatniego miejsca premiującego grą w play offs mają stratę 3,5 meczu. Każdy kolejny jest na wagę złota i jeżeli Jeziorowcy nie będą wygrywać z teoretycznie słabszymi zespołami, jak osłabione New Orleans, to trudno spodziewać się sukcesów z mocniejszymi rywalami.

Abstrahując od słuszności wypowiedzi King Jamesa, mam swoiste déjà vu słuchając komentarzy na temat braku zaangażowania, niespełnionych oczekiwań i braku świadomości jak wiele wysiłku trzeba włożyć, by osiągnąć coś w NBA. Brzmi jak Kyrie Irving!

 

fot:TheWestAustralian
Tomasz Kubień