Jimmy Butler rozpocznie sezon z Minnesotą Timberwolves – na parkiecie, pomagając wygrywać drużynie, dla której nie chce grać. T-Wolves najprawdopodobniej nie znajdą dla niego rozwiązania przed rozpoczęciem sezonu.

 

Jimmay wziął udział już w paru treningach z zespołem. Miesiąc temu poprosił o transfer i zespół prowadził intensywne rozmowy z Miami Heat. Gdy wszystkie szczegóły były dogadane, Wolves poprosili o więcej, co rozwścieczyło Pata Rileya. Od tamtego czasu między zespołami nie ma aktywnych rozmów. To oznacza, że szanse na wytransferowanie Jimmaya jeszcze przed rozpoczęciem sezonu regularnego są znikome. Zawodnik nie chce opuszczać meczów rozgrywek zasadniczych, dlatego wrócił do drużyny i najprawdopodobniej wyjdzie w pierwszej piątce na spotkanie z San Antonio Spurs.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Z Butlerem spotkał się właściciel Wolves – Glen Taylor, który omówił z nim sytuację i poprosił o cierpliwość. Niewykluczone jednak, że Butler już w trakcie sezonu będzie protestował podobnie, jak protestował na ostatnim treningu. Jimmay obiecał jednak, że cały czas będzie grał na wysokim poziomie bez strojenia fochów. Oficjalnie Butler nie chce grać dla Wolves, ale Wolves chcą walczyć o play-offy, więc potrzebują jego pomocy. Jimmay nie ma też nic przeciwko temu, by przyjąć na siebie buczenie kibiców trakcie pierwszego spotkania. To będzie śmieszny sezon w Minnesocie.

Zobacz także: Okogie zaraźliwy
fot. David Zalubowski/Associated Press
Michał Kajzerek
@mkajzerek