Rozpoczynając swój trzeci sezon w San Antonio, Lamarcus Aldridge postanowił poważnie porozmawiać z Greggiem Popovichem. Były skrzydłowy Blazers nie czuje się do końca komfortowo w barwach Spurs i, jak sam twierdzi, potrzebował wyrzucić z siebie wszystko w rozmowie z trenerem w cztery oczy.

 

Play Offs 2017 zakończyły się dla Spurs ogromnym rozczarowaniem, podobnie z resztą jak mało to miejsce rok wcześniej. Tym razem po utracie Kawhi Leonarda, ekipa z San Antonio nie miała żadnych argumentów przeciwko Golden State, a Aldridge w Finałach Konferencji praktycznie nie istniał. Lamarcus opowiedział Michaelowi C. Wright’owi z ESPN.com o letnich rozmowach z trenerem Popovichem. Na szczęście dla kibiców Spurs, w San Antonio problemy rozwiązuje się nieco inaczej niż w bardziej porywczych organizacjach i podobno zarowno LA, jak i Spurs są teraz pewni, że podążają w tym samym kierunku. Latem zawodnik stwierdził, że czas na poważną rozmowę z trenerem i poprosił Popovicha o spotkanie w cztery oczy.

Gregg zgodził się na rozmowę. Po prostu wylałem swoje żale, opowiadałem o tym jak według mnie sprawy się mają. Myślę, że go zaskoczyłem. Chyba nie zauważył, że jestem nie do końca zadowolony. Ale gdy już zacząłem mówić, słuchał mnie bardzo uważnie i od tamtej pory wszystko potoczyło się tak jak powinno. Czułem, że nie wpasowuję się do końca w nasz system gry. Nie pomagałem w stopniu, w jakim powinienem.

Co na to Pop?

[Aldridge] to chłopak, który grał w lidze przez 9 lat, zanim dołączył do nas. Przywyknięcie do nowego systemu wymaga czasu. Jego uwagi były w pełni uzasadnione. Rozmawialiśmy o rzeczach, które sprawią, że poczuje się bardziej komfortowo i sprawią, że drużyna będzie grała lepiej. Chodzi właściwie tylko o ofensywę. W obronie gra fantastycznie. Teraz nasze zadanie polega na tym, by w ataku czuł się równie dobrze. Do tej pory nie wykonywałem tego zadania poprawnie.

Latem potwierdziło się, że podczas draftowej nocy Spurs rozmawiali z przynajmniej trzema drużynami o wymianie z udziałem LaMarcusa. Koniec końców żadna z nich nie doszła do skutku, lecz fakty wyszły na światło dzienne i pozostawiły lekki niesmak. Aldridge zapewnia, że nie ma z tym problemu i skupia się na rzeczach, które trzeba poprawić na parkiecie. Podobno uzgodnili z Popovichem, że wraz z Pau Gasolem będą częściej polegać na grze post-up, którą zaniedbywali w ostatnim sezonie. Wiąże się to głównie z szybszym i częstszym bieganiem obu skrzydłowych i walce o pozycję pod koszem. Dotychczas Aldridge dostawał zazwyczaj piłkę dużo wcześniej, co wpływało na fakt, że nie poruszał się po parkiecie tak dużo, jak w czasach gry dla Blazers. Trener Spurs poradził mu również, by nie przestawał ćwiczyć rzutów za 3, ponieważ w nieco zmodyfikowanym systemie gry drużyny, będzie miał okazję oddawać ich nieco więcej.

Po przenosinach do San Antonio, liczby L.A. spadły niemal pod każdym względem. W porównaniu z sezonem 14/15, ostatnim w barwach Blazers, Aldridge spędza na parkiecie mniej minut, rzuca mniej punktów i mniej zbiera. Miniony sezon zakończył ze średnimi na poziomie 17.3 punktu (najmniej od debiutanckiego sezonu) i 7.3 zbiórki (to samo) w nieco ponad 32 minuty na mecz.

Grzegorz Kordylas
fot. SLAM
Czytaj także: Nowy album Dame D.O.L.L.A.!