Dopiero co na temat swojego powrotu do NBA wypowiadał się Chris Bosh – dziś dotarła do nas informacja, że o miejsce w składzie jednej z 30 drużyn najmocniejszej ligi świata powalczy także numer 10 Draftu 2005.

Dwukrotny mistrz NBA z Los Angeles Lakers, Andrew Bynum, po raz ostatni odgrywał ważną rolę w jakimkolwiek zespole ponad 6 lat temu. To wtedy, w rozgrywkach 11/12, był w trakcie swojego 7 sezonu w Los Angeles. Wkrótce kontuzje, które tak bardzo utrudniały mu karierę, sprawiły, że został odsunięty na dalszy plan. Lakers sprowadzili Dwighta Howarda, a Bynum w ramach wymiany z udziałem czterech drużyn trafił do Filadelfii. Dla 76ers nie rozegrał ani jednego spotkania – rok później podpisał kontrakt w Cleveland, gdzie rozegrał zaledwie 24 mecze. Karierę (póki co) zakończył dwoma występami w barwach Indiana Pacers.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Pod koniec ostatniego jej etapu, znany był bardziej z zabawnych fryzur niż roli odgrywanej w zespole.

Znalezione obrazy dla zapytania andrew bynum funny

Dziś sprawy mają się inaczej.

Do ligi dołączył zaledwie jako 18-latek. W wieku 30 lat Andrew Bynum chce do niej wrócić – mimo problemów z kolanami celuje w nawet najmniejszą szansę. Wolne miejsce w składzie mają Los Angeles Lakers – nie trudno zgadnąć, że media w LA momentalnie połączyły oba fakty.

W sezonie 2011/2012 notował średnio ponad 18 punktów i 11 zbiórek na mecz – jeśli byłby w stanie notować choć połowę tych średnich – chętnych na jego usługi z pewnością by nie zabrakło.

fot. NBA/Twitter
Czytaj także: Rodney Hood podjął decyzję