Do 1 marca Marcin Gortat, jako wolny agent, może podpisać kontrakt z dowolnym klubem w NBA. Po tym, jak Clippers zwolnili go z kontraktu, niektórzy wieszczyli mu koniec kariery, sam zawodnik przyznaje jednak, że czuje się na siłach, by wywalczyć sobie miejsce w innym zespole.

 

W rozmowie z Przeglądem Sportowym przyznał:

Swoje lata już mam, ale czuję się naprawdę świetnie fizycznie i gdybym sam był swoim agentem, mocno bym się polecał do Golden State Warriors. Owszem, kilku środkowych znalazło się w podobnej sytuacji co ja, czyli za chwilę będą wolnymi agentami, ale uważam, że mam nad nimi przewagę. Od Robina Lopeza wciąż jestem bardziej mobilny, mogę stawiać lepsze zasłony i mocniej walczyć o zbiórki. Enes Kanter z kolei fajnie może zagrać w ataku, jednak ja z pewnością więcej potrafię wnieść w obronie.

Jestem gotowy na nowe wyzwania z walką o mistrzostwo NBA włącznie. Czemu nie? Zahartowany ze mnie facet i nie boję się żadnej roli w poważnej drużynie.

W podobnym tonie pisał jeszcze wczoraj na Twitterze:

Golden State Warriors po powrocie DeMarcusa Cousinsa nie muszą martwić się o strefę podkoszową. Duet Cousins-Looney radzi sobie świetnie, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę play-offs i brak Damiana Jonesa, który przez kontuzję musiał zakończyć sezon, znalezienie miejsca dla Gortata nie byłoby dla obrońców tytułu złym rozwiązaniem. Gortat nadal bardzo mądrze porusza się po parkiecie i byłby dobrym uzupełnieniem grających po zasłonach i skosach niskich Warriors, którzy niekoniecznie potrzebują centra rzucającego po kilkanaście punktów w meczu.

Na dobrą sprawę – nie ma liczącego się w NBA zespołu, któremu nie przydałby się zawodnik klasy Gortata w roli rezerwowego centra. Patrzymy w stronę Wschodu i także tam nie trzeba daleko szukać, wystarczy znów spojrzeć na szczyt tabeli. Milwaukee Bucks dysponują wieloma zawodnikami, którzy potrafią rozciągać grę na pozycji 4 (ostatnio dodali do tego Nikolę Mirotica), odkąd oddali Thona Makera do Detroit nie mają jednak centra, który zastąpiłby Brooka Lopeza.

Wykluczanie opcji powrotu Polaka do NBA byłoby więc bardzo niesprawiedliwe.

Gdzie Waszym zdaniem może trafić Marcin?

fot. Clutch Points
Czytaj także: AD przywitany jak antybohater!