Na stole leżało 5 milionów dolarów z Chin, ale Michael Beasley chciał za wszelką cenę zostać w NBA, pomimo ciążącego na nim zawieszenia. Okazuje się, że Detroit Pistons sytuacja zawodnika w ogóle nie przeszkadza.

NBA ukarała zawodnika za test, który został przeprowadzony w listopadzie ubiegłego roku, gdy Michael Beasley dostał od Los Angeles Lakers “urlop”, aby być blisko walczącej z rakiem matki. Okazuje się, że Beasley próbując przetrwać ten okres wspomagał się czymś, co znajduje si na liście środków niedozwolonych przez NBA. Ilość musiała być jednak śladowa, bo Beasley ostatecznie został zawieszony na pięć spotkań. Nie spodziewano się jednak, że wróci do NBA.

Niespodzianka – Beasley podpisał roczny kontrakt z Detroit Pistons. Jest to prawdopodobnie minimum dla weterana. Skrzydłowy ma dostać szansę na walkę o miejsce w rotacji trenera Dwane’a Caseya. Rok temu podpisał z Los Angeles Lakers, dla których rozegrał 26 meczów. Następnie został wytransferowany do Los Angeles Clippers, którzy zwolnili go z kontraktu. Poprzedni sezon kończył w Chinach grając dla Guangdong Southern Tigers. Zdobył z drużyną mistrzostwo kraju.

Zobacz także: Hibbert w Sixers…
fot. Jeff Hanisch
Michał Kajzerek
@mkajzerek