Jeśli któraś z 30 drużyn zdecyduje się podpisać kontrakt z Michaelem Beasley’em, będzie musiała liczyć się z faktem, że zanim wybiegnie na parkiet, czeka go krótka przerwa spowodowana karą nałożoną przez NBA.

Pięć meczów kary nałożyła liga na skrzydłowego, który w minionym sezonie wystąpił w 26 meczach w barwach Los Angeles Lakers. Przed trade deadline oddany został do lokalnych rywali, ci jednak momentalnie zwolnili go z kontraktu.

Teraz Beasley szuka pracy. Nie pomoże mu w tym z pewnością fakt, że wpadł na testach antydopingowych. Możemy domyślać się, że chodzi o marihuanę – pięć spotkań to najczęstsza kara za wykrycie w organizmie zawodników THC. W trakcie swojej kariery Beasley kilkakrotnie przyłapywany był na spożywaniu marihuany (wystarczy wspomnieć osławione zdjęcie z samarką w tle), jednak od 2013 roku był ,,grzeczny”.

#2 Draftu 2008 roku w minionym sezonie spędzał na parkiecie nieco ponad 10 minut na mecz – to najniższa średnia w jego 11-letniej karierze.

fot. Darren Abate/Associated Press
Czytaj także: Kadra także nie dla Melo!