Wszystko wskazuje na to, że Vince Carter będzie jedynym koszykarzem w historii ligi, który rozegra w niej 22 sezony. Na tym jednak przygoda sympatycznego dunkera ma się z NBA zakończyć.

 

Nikt w historii ligi nie grał dłużej niż 21 sezonów. Do tej pory sztuka ta udała się Dirkowi Nowitzkiemu, Robertowi Parishowi, Kevinowi Garnettowi, Kevinowi Willisowi oraz rzecz jasna Vince’owi Carterowi. Ten ostatni ma za sobą całkiem udany sezon w koszulce Atlanty Hawks. W lutym Carter skończył 42 lata i według niektórych już dawno powinien cieszyć się urokami emerytury. Jednak ciało zawodnika jest w bardzo dobrym stanie. Weteran ma w sobie wystarczająco dużo energii, by spędzić na ligowych parkietach jeszcze jeden – ostatni – rok. W programie The Jump Carter zapowiedział, iż sezon 2019/2020 będzie jego ostatnim.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

“Mam w sobie jeszcze jeden rok” – stwierdził Carter. To oznacza, że będzie grał mając na karku 43 lata i nikt mu tego nie zabroni. Do rozwiązania pozostaje jedynie kwestia tego, w koszulce jakiego klubu Carter zakończy karierę. W Atlancie wyrazili chęć pozostawienia go w składzie, ale może tym razem Vince wybierze opcję, która pozwoli mu włączyć się do walki o mistrzostwo. A co gdyby wrócił na ten ostatni sezon do Toronto? Masai Ujiri podchodzi do budowy rotacji bardzo skrupulatnie, ale nie znalazłby tego jednego miejsca dla gracza tak uwielbianego w Toronto? To mogłoby być naprawdę wielkie pożegnanie z ligą.

Zobacz także: Czas Curry’ego
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek