Ekipa Luke’a Waltona pojechała do Indiany i dostała lanie, którego szybko nie zapomni. To najwyższa porażka w karierze LeBrona Jamesa, który wrócił do gry i w żaden sposób nie mógł swojej drużynie pomóc.

 

Indiana Pacers postanowiła zasypać Los Angeles Lakers trójkami. Gospodarze trafili 19 prób z dystansu i zbudowali przewagę, która nie tylko dawała im spokój, ale także była upokarzającym ciosem dla rywala. Z 19 start Lakers Pacers zrobili 33 punkty i mieli kontrolę nad wszystkim, co działo się na parkiecie. Goście wyglądali tak, jakby nie wysiedli jeszcze z samolotu, zwłaszcza w defensywie. Na pewnym etapie przewaga gospodarzy wzrosła do 46 punktów. dla LBJ-a mecz szczególny, bo przekroczył barierę 32 tys. punktów w karierze, ale nie będzie go długo wspominał, będzie jednak wspominała historia.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Mecz zakończył się wynikiem 136:94 – tak wysoko James jeszcze nigdy nie przegrał. Opuścił parkiet na 2 minuty przed końcem trzeciej kwarty, bo nie było żadnego sensu, by się przeciążał. Skończył z 18 punktami, 7 zbiórkami i 9 asystami trafiając 7/12 FG. Zanotował także 6 strat. Po stronie Pacers wyróżniała się dwójka Bojan Bogdanović – 24 oczka (10/17 FG, 4/10 3PT) i Myles Turner – 22 oczka (9/12 FG, 3/3 3PT). Pacers wygrali trzy ostatnie mecze i zaczynają łapać rytm po utracie Victora Oladipo. Nadal są dla ekip czołówki wschodu wielkim zagrożeniem. Lakers natomiast są na 10. miejscu zachodu i znacznie lepiej w swojej walce o play-offy wyglądają Sacramento Kings.

Zobacz także: Sixers jeszcze mocniejsi
fot. Kyle Terada-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek