Erik Spoelstra nie ma wątpliwości – Damian Lillard powinien znaleźć się w dyskusji na temat potencjalnego MVP sezonu. I choć większości z nas wydaje się, że pozycja Hardena jest niezagrożona, nie można spuszczać rozgrywającego Blazers z oka. Dziś Dame poprowadził Blazers do dziesiątego zwycięstwa z rzędu.

 

Miami Heat – Portland Trail Blazers 99:115

Miami Heat także mają za sobą bardzo udany okres. W pięciu ostatnich meczach przegrali tylko raz, na wyjeździe z Wizards, a na dodatek już kilka dni później zrewanżowali się podopiecznym Scotta Brooksa u siebie. Tym razem trafili jednak na jeszcze bardziej rozpędzony zespół, który już zdążył wyrównać całkowitą liczbę zwycięstw z minionego sezonu.

Blazers mogą pochwalić się najdłuższą serią zwycięstw w NBA i co raz większą przewagą nad Oklahoma City Thunder. Dziś do zwycięstwa poprowadził ich duet Lillard-Nurkic. Ten pierwszy – do 32 punktów dodał 10 asyst. Nurkic dominował w pomalowanym od pierwszych minut i ostatecznie zakończył mecz notując 27 punktów i 16 zbiórek.

Nie wiem czy jest obecnie w lidze zawodnik, który gra na wyższym poziomie, niż Lillard. Znacie nazwiska wymieniane w dyskusji o nagrodzie MVP. Sposób, w jaki ten chłopak teraz gra i zapewnia swojej drużynie zwycięstwa, powinien sprawić, że też znajdzie się w tej dyskusji. Nie chodzi z resztą tylko o to, że jest świetnym zawodnikiem, ale o czas w meczu, w którym jego gwiazda najbardziej świeci. Za każdym razem, gdy potrzebowali wielkiej akcji, gdy przejmowaliśmy inicjatywę, Lillard odpowiadał.

Tak po meczu o gwieździe Trail Blazers wypowiadał się Spoelstra, który z graczami formatu MVP miał okazję pracować nie raz.

Heat rozpoczęli czwartą kwartę runem 18-2, zamieniając 19-punktową stratę w zaledwie 3 oczka. Serię tą zakończył nie kto inny jak Lillard, trafiając trójkę i wyprowadzając gospodarzy na 6-punktowe prowadzenie, które do końca spotkania podopiecznym Terry’ego Stottsa udało się utrzymać. Kto wie, jeśli Blazers utrzymają obecną formę i zakończą sezon w pierwszej trójce Zachodu, być może także trener Stotts znajdzie się w dyskusji o nominowanych do nagrody w swojej kategorii.

Przed ekipą z Portland dwa dni wolnego, a potem kolejny ważny sprawdzian. Do Moda Center przyjeżdżają Cleveland Cavaliers, którzy nie są w zbyt dobrych nastrojach po swoich ostatnich występach. Heat tymczasem spadli na 8. miejsce w swojej Konferencji i muszą wziąć się w garść, jeśli nie chcą mierzyć się z przeciwnikiem z TOP3 już w pierwszej rundzie Play Offs.

Grzegorz Kordylas
fot. Bruce Ely
Czytaj także: March Madness – kto, z kim i kiedy?