Do tej pory Magic Johnson i Rob Pelinka unikali umieszczania Brandona Ingrama we wszelkich transferowych rozmowach. Obaj panowie wierzą w potencjał młodego zawodnika i na własne oczy chcą oglądać rozwój jego talentu.

 

Niemal każdy telefon, który Johnson i Pelinka odbierali, dotyczył handlowania za Brandona Ingrama. Za każdym razem panowie dziękowali za dalsze negocjacje. W długofalowym planie Ingram jest dla obu panów nietykalny i to interesujące podejście biorąc pod uwagę taki sobie pierwszy sezon młodego zawodnika. Jeziorowcy postawili na Ingrama z drugim pickiem w zeszłorocznym drafcie. Ostatecznie znalazł się w drugim składzie pierwszoroczniaków. Poziom NBA sprawił mu kilka problemów, zwłaszcza po bronionej stronie. W 79 meczach notował średnio 9,4 punktu, 4 zbiórki, 2,1 asysty trafiając 40,2 FG% oraz 29,4 3PT%.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Jednak trener Luke Walton ceni sobie Brandona przede wszystkim za jego gotowość do pracy. Wszyscy w LA są zakochani w warunkach fizycznych Ingrama i wierzą, że przy takim nastawieniu gracza – w końcu urodzi się coś dobrego. W trakcie ligi letniej zdołał zagrać tylko jeden mecz przez skurcze, ale był liderem swojej drużyny poza parkietem, cały czas pomagając młodszym kolegom. Fakt, że został przez nowy zarząd odsunięty od handlowania – zapewnił mu spokój, który przełożył się na motywację oraz gotowość do dalszej pracy nad swoją grą.

– Ten chłopak myśli tylko o grze i wygrywaniu – przyznał Magic Johnson. – Jest cichy i skupia się na pracy. Bardzo inteligentny młody chłopak i najciężej pracujący gracz w naszej drużynie – dodał.

Tak czy inaczej Ingram musi czuć na swoich barkach dużą presję ze strony otoczenia. Skoro Johnson i Pelnika uważają go za kluczową postać przyszłości drużyny, na Ingrama zostały nałożone konkretne oczekiwania, którym wychowanek Duke musi sprostać. Według Magica Johnsona, jeśli Brandon nie będzie notował 20 punktów na mecz, to prezes będzie rozczarowany. Rzekomo Magic już o tym z zawodnikiem rozmawiał i ten nie ma obaw, że sprosta wyzwaniu. Rok temu nie był gotowy i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Tym razem ma być inaczej. Pracował m.in. z Kobe Bryantem.

Panowie skupiali się m.in. na operowaniu piłką i grze na kontakcie. Trener Walton chce, by Ingram częściej atakował kosz po wyjściu z pick-and-rolla. Teraz musi udowodnić, że jest gotów zrobić kolejny krok i wynieść swoją grę na nowy poziom, zarówno jako gracz odpowiedzialny za rozegranie, jak i dostarczanie punktów. Przed nim bardzo ważny sezon. Może zdecydować o tym, czy za rok Johnson i Pelinka również będą postrzegali Ingrama jako absolutnie nietykalny element układanki.

Zobacz także: Zmarł John Kundla
fot. Harry How
Michał Kajzerek
@mkajzerek