Teraz Kobe Bryant może mówić wiele różnych rzeczy na temat swojej kariery. Nie ukrywa też tego, o czym nie wypadało mu mówić, gdy reprezentował Los Angeles Lakers. Na wszystko ma jednak odpowiednie wytłumaczenie.

 

Kobe Bryant w rozmowie z Frankiem Isolą zdradził, że myślał o grze dla Chicago Bulls, New York Knicks i… Washington Wizards. Dziennikarz otwarcie spytał KB o to, w jakich drużynach chciałby grać poza Los Angeles Lakers, na co Bryant odpowiedział:

– Jest kilka zespołów… zawsze marzyłem o tym, by zagrać w Nowym Jorku. Myślałem o tym, jakby to było. Naprawdę tak było. Madison Square Garden to przecież historyczna arena – przyznaje. – Chciałem być częścią jej wielkiej historii i grać w niej regularnie. Dlatego Nowy Jork to był ten zespół. Naprawdę fajnie byłoby grać w tym mieście – dodaje.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Kobe brzmi, jakby naprawdę żałował, że nigdy do tego nie doszło. Jednak bycie legendą Los Angeles Lakers nie jest wcale takie złe. Bulls i Wizards to oczywiste wybory – grał tam Michael Jordan, którego Kobe podziwiał od dziecka. Wspólna gra z MJ-em w DC zapewne byłaby jego spełnieniem marzeń.

Zobacz także: Pamiętacie mnie?
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek