Po porażce z Czechami, nasi kadrowicze przegrali z Tunezją grając bardzo nierówny mecz. To rzecz jasna dopiero początek przygotowań, niemniej w grze podopiecznych Mike’a Taylora widać jeszcze wiele rzeczy, które trzeba mocno przypudrować.

Brakowało konsekwencji, czasami brakowało jakości, a przede wszystkim dyscypliny w defensywie. Tunezja bardzo często zaskakiwała nas ścięciami, wyjściami po zasłonach bez piłki i prostymi pick-and-rollami. Widać, że Polacy dopiero starają się zbudować kolektyw i szukają między sobą nici porozumienia. Przed nami długa droga, ale nie ma co siać niepokoju. W rotacji są gracze o konkretnych wartościach, którzy wiedzą z czym się mecze o stawkę je, dlatego gdy przyjdzie odpowiedni moment, będą gotowi zostawić na parkiecie serce. De facto lepiej, żeby teraz dostać kilka razy obuchem, niż na turnieju.

– Okres przygotowawczy w Wałbrzychu przepracowaliśmy bardzo mocno, a teraz zakończyliśmy to turniejem w Pradze. Pierwszy mecz był dla nas całkiem niezły, w drugim i trzecim niestety trochę zabrakło mocy, jak to w przygotowaniach. Na pewno mamy wiele rzeczy do nadrobienia, trzeba nad nimi pracować. Może i dobrze, że dostaliśmy taki zimny prysznic. W przyszłym tygodniu na pewno będziemy grali dużo lepiej – tłumaczył Adam Waczyński dla koszkadra.pl

Od piątku kadra weźmie udział w kolejnym turnieju towarzyskim – tym razem w Hamburgu zagra z Czechami, Niemcami i Węgrami.

Polska – Tunezja 64:75 (16:21, 16:13, 15:26, 17:15)

Polska: Ponitka 12, Kulig 10, Balcerowski 10, Waczyński 8, Kolenda 8, Sokołowski 4, Wojciechowski 4, Łączyński 3, Cel 2, Hrycaniuk 2, Olejniczak 0, Schenk 0, Sulima 0

Tunezja: Ben Romdhane 21, Abada 19, Hadidane 9, Slimane 8, Channoufi 8, Mejri 7, Mabrouk 3, Abassi 0

Zobacz także: Porażka z Czechami
fot. Andrzej Romański / PZKosz 
Michał Kajzerek
@mkajzerek