W swojej 19-letniej przygodzie w San Antonio jako asystent Gregga Popovicha, Mike Budenholzer miał okazję dokładnie przyjrzeć się grze i osobowości Tima Duncana. Dziś trener Milwaukee może być dumny – ma w swojej drużynie kogoś, kto podejściem do do swojej pracy przypomina mu legendarnego skrzydłowego Spurs.

 

Już w pierwszym sezonie w Milwaukee, Budenholzer prowadzi Bucks do najlepszego bilansu w lidze. Nie ma wątpliwości, że głównym autorem sukcesu jest Giannis Antetokounmpo, który ma całkiem spore szanse na swoją pierwszą nagrodę MVP. Według trenera, ma również wiele wspólnego z jednym z najlepszych graczy, jacy biegali po parkietach NBA w XXI wieku:

 

Myślę, że z punktu widzenia osobowości i podejścia do gry, Giannis bardzo przypomina Tima Duncana. Jest dokładnie takim kolegą z drużyny jak Timmy. Pokorny, ale głodny sukcesów, chce być wybitny i chce, żeby jego drużyna była najlepsza. Te cechy bardzo przypominają Timmy’ego – koledzy z drużyny go uwielbiali i to samo jest z Giannisem.

Bucks wygrali dziś z Indiana Pacers i brakuje im już tylko jednego zwycięstwa, by jako pierwsza drużyna w lidze osiągnąć pułap 50 wygranych. Antetokounmpo – jak zwykle błyszczał po obu stronach parkietu:

Giannis plasuje się obecnie w TOP20 ligi w punktach, zbiórkach, blokach, asystach i skuteczności z gry. Gdyby nie wybitny ofensywnie sezon w wykonaniu Jamesa Hardena, Greek Freak byłby zdecydowanym faworytem do nagrody MVP.

Bucks jako pierwsza drużyna w lidze zapewniła sobie grę w play offach.

fot. Soobum Im-USA TODAY Sports
Czytaj także: Mitchell bije kolejne rekordy!