Stowarzyszenie trenerów NBA (National Basketball Coaches Association’s) wybrało najlepszego trenera minionego sezonu. Został nim Dwane Casey, doceniony przez kolegów po fachu za doprowadzenie Raptors do 59 zwycięstw w sezonie regularnym i pierwszego miejsca w Konferencji.

 

Co ciekawe, w głosowaniu ani jeden trener nie wskazał na Brada Stevensa. Niemała ironia losu, jeśli spojrzymy na fakt, że Raptors odpadli w Półfinałach Konferencji z Cleveland Cavaliers, przegrywając 0-4, a C’s awansowali dziś do kolejnej rundy. Stevens poprowadził Celtics do drugiego miejsca na Wschodzie, choć w trakcie sezonu regularnego nie mógł korzystać z Gordona Haywarda (we wszystkich meczach), Kyrie Irvinga (w 22 meczach), Marcusa Smarta (w 28), czy Daniela Theisa (w 19). Każdy z 30 trenerów mógł oddać jednak tylko jeden głos i większość z nich powędrowała na konto Caseya. Pozostali, którzy otrzymali przynajmniej jedno wyróżnienie, to: Brett Brown, Mike D’Antoni, Nate McMillan, Gregg Popovich, Doc Rivers, Quin Snyder i Terry Stotts.

Pominięcie Stevensa odbiło się szerszym echem, niż sam wybór Caseya, z którym de facto trudno się nie zgodzić. Sam trener Celtics o wyborze reszty szkoleniowców mówi:

Zasady są takie, że każdy może zagłosować tylko raz. I mówię Wam, patrząc na nazwiska na liście, nie ma opcji, że sam zagłosowałbym na siebie, mając tylu świetnych trenerów do wyboru. Zwycięzca zdecydowanie zasłużył na nagrodę. Reszta trenerów, którzy otrzymali głosy, także wykonała nieprawdopodobną robotę.

Oprócz Mike’a D’Antoniego, żaden z wyżej wymienionych trenerów nie bierze już udziału w rozgrywkach. Zamiast indywidualnymi wyróżnieniami, Stevens może cieszyć się sukcesami swojej drużyny, która zaskakuje nas na każdym kroku. I sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Grzegorz Kordylas
fot. Steve Mitchell-USA TODAY Sports/GettyImages
Czytaj także: Prosił o follow-back, teraz zagra z LeBronem w Finale!