Nieregularność – to słowo, które oddaje całą specyfikę tegorocznych Cleveland Cavaliers. Zespół Tyronna Lue potrafi zagrać jeden mecz na dobrym poziomie, by innego dnia całkowicie zawieść i znów opierać się wyłącznie na talencie LeBrona Jamesa.

 

Poprzedniej nocy Cavaliers przegrali wyjazdowe starcie z Los Angeles Clippers w Staples Center. Ekipa z Ohio spędzi kilka najbliższych dni w Los Angeles czekając na pojedynek z Lakers. To dla Jamesa szansa na ocenę miasta pod kątem wolnej agentury. Lakers rzekomo znaleźli się na liście zawodnika. Cavaliers tymczasem są już bardzo blisko spadku na 5. miejsce w tabeli wschodniej konferencji. Na ogonie drużyny siedzą Washington Wizards i Indiana Pacers, które mają na swoim koncie tyle samo wygranych co Cavs i jedną porażkę więcej. Zatem LeBron i spółka muszą się mieć na baczności.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Clippers zakończyli serię pięciu wyjazdowych wygranych z rzędu Cavaliers. Clippers w pierwszej kwarcie rzucali na 50% skuteczności i wyszli na 18-punktowe prowadzenie. Pod koniec trzeciej kwarty, punkty LBJ-a zredukowały stratę do 4 oczek, ale LAC szybko odpowiedzieli i odzyskali kontrolę. Grę zdominowała dwójka DeAndre Jordan – Tobias Harris. 20 punktów (6/12 FG, 8/16 FT), 23 zbiórki środkowego i 23 oczka (8/17 FG, 5/10 3PT), 7 zbiórek i 4 asysty Harrisa. Clips potrzebują wygranych jak powietrza. Są na 8. miejscu zachodu, ale tuż za nimi czają się Denver Nuggets. Blisko są także Utah Jazz.

Na zachodzie siedem zespołów bije się o pięć miejsc gwarantujących awans do play-offów. Na wschodzie zdaje się, że gra jest zakończona, ponieważ pomiędzy ósmymi Bucks, a dziewiątymi Pistons jest aż pięć meczów różnicy. Najgorszy scenariusz dla Cavs? Nawet spadek na 8. miejsce w tabeli.

Zobacz także: Rockets polegli
@mkajzerek
Michał Kajzerek