W meczu nr 3 ze znakomitych Boston Celtics zostało tylko wspomnienie. Cleveland Cavaliers wrzucili drugi biegi i zdominowali rywala wygrywając swój najważniejszy mecz play-offów. Jeszcze nikt nie wrócił z 0-3, a z 1-2 jest znacznie łatwiej.

 

W gruncie rzeczy Cleveland Cavaliers na własnym parkiecie wyglądali, jak zupełnie inny zespół. To oznacza, że przez ostatnie dni wykonali dobrą pracę, bo zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim mądrej grze opierającej się na różnych elementach. LeBron James był najlepszym zawodnikiem Cavs w tym meczu, ale nie musiał wszystkiego robić sam. Skończył zawody notując na swoje konto 27 punktów (8/12 FG, 3/3 3PT, 8/10 FT), 5 zbiórek, 12 asyst, 2 przechwyty i 2 bloki. Był główną opcją na rozegraniu i sprawnie obsługiwał swoich kolegów dyrygując ofensywną gospodarzy.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Celtics natomiast nie przemogli swojej wyjazdowej niemocy i przegrali piąty z sześciu wyjazdowych meczów tegorocznych play-offów. W pierwszej kwarcie tracili już 19 punktów, w drugiej połowie Cavs podbili prowadzenie do 30 oczek i ostatecznie wygrali 116:86. Aż sześciu graczy Cavs zanotowało dwucyfrowe wyniki. Z ławki dobry zastrzyk zapewnił Kyle Korver notując 14 punktów i 5/5 z gry. Równie dobrze sprawy układały się po bronionej stronie parkietu. Od początku sezonu to największy problem zespołu Tyronna Lue. Czasami wychodzi, czasami nie. Poprzedniej nocy formacje chodziły jak w zegarku.

Cavs muszą jednak pamiętać, że mimo dominacji z meczu nr 3, nadal w tej serii przegrywają. C’s natomiast mają wystarczająco wiele argumentów, by na taką grę przeciwnika odpowiedzieć już w kolejnym pojedynku. Seria zostaje w Cleveland. Gospodarze będą mieli szansę doprowadzić do wyrównania i na kolejne spotkanie wrócić do Bostonu. Tylko 19 z 300 zespołów w historii NBA wróciło z 0-2. Cavs LeBrona Jamesa zrobili to dwukrotnie. C’s natomiast nigdy nie przegrali serii prowadząc 2-0. Czekamy na odpowiedź Brada Stevensa oraz jego podopiecznych. To może być jeszcze znakomita seria.

Zobacz także: Problemy w Minnesocie
fot. Nick Wass
Michał Kajzerek
@mkajzerek