Wracamy do Cleveland. Boston Celtics nigdy nie przegrali serii, w której prowadzili 2-0. Jeśli zwyciężą i dziś, historia będzie dla Cavaliers jeszcze bardziej brutalna – w końcu żadnej drużynie w historii nie udało się powrócić z 0-3. LeBron James i część obecnego składu Cavs przeszli już w play-offach niejedno. Czy i tym razem zadziała magia Jamesa?

 

W Bostonie robił co mógł. W pierwszym meczu Celtics zatrzymali go w sposób, który do dziś pozostaje niezrozumiały dla zawodników Toronto Raptors. W drugim odpalił na dobre – 40 punktów, triple-double i…porażka. Zazwyczaj kiedy James wznosi się na wyżyny swoich umiejętności, Cavs prędzej czy później przechylają szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tym razem było inaczej, a głównym tego powodem była dwójka, która w momencie gdy LeBron grał w swoich pierwszych Finałach dopiero wchodziła w nastoletnie życie.

Jayson Tatum w swoim pierwszym sezonie zawodowej kariery do Finałów Konferencji wchodził jako najlepszy strzelec swojej drużyny. Jaylen Brown wziął na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów w serii z Cavs i dwukrotnie rzucił ich najwięcej spośród wszystkich Celtów. Ale to nie jednostki, a cały system gry Brada Stevensa sprawiły, że przez ostanie miesiące o ekipie z Bostonu mówi się tylko i wyłącznie pozytywnie.

Celtics skreślano w tym sezonie wielokrotnie, ale czy taka sama sytuacja nie dotyczy Cavs? Krytykowani za swoją postawę w serii z Pacers, w której o włos uniknęli wyeliminowania. Drużyna wyśmiewana po blowoucie w Game 6, trener zwalniany przez kibiców średnio co 2 godziny, LeBron przymierzany do 29 pozostałych zespołów w lidze. Tymczasem Cavs podnieśli się z kolan, roznieśli najlepszą drużynę Konferencji Wschodniej w tym sezonie i nadal nie powiedzieli ostatniego słowa w tej serii. Tak słabo, jak wyglądali w kluczowych momentach dwóch pierwszych spotkań, tak dobrze mogą wypaść u siebie – nieobliczalność w czystej postaci.

Aby tę nieobliczalność obrócić na swoją korzyść, Tyronn Lue musi wymagać więcej przede wszystkim od swoich obrońców. George Hill przebudził się w serii z Raptors, by w TD Garden znów zapaść w sen zimowy. Jaylen Brown i Terry Rozier wypunktowali w dwóch pierwszych meczach backcourt Cavs 72:12. Auć.

Z drugiej strony, C’s wygrali w tych play-offach tylko jedno spotkanie na wyjeździe, a w każdej istotnej kategorii ich liczby diametralnie spadają, gdy grają poza TD Garden. Nie trzeba mówić, jak bardzo Quicken Loans Arena potrafi być niewygodna dla przyjezdnych, zwłaszcza, gdy James rozkręca publikę, a reszcie zawodników zaczynają wpadać rzuty z dystansu. Cavs wygrali u siebie 5 z 6 spotkań. Dwa z nich zakończyły się buzzer-beaterami LeBrona. Z 19 drużyn, które w historii NBA przegrywały w serii 0-2 i odrobiły stratę, dwie z nich do zwycięstw prowadził właśnie James. W 2007 roku Cavs wrócili z dalekiej podróży, wygrywając serię z Detroit Pistons. 9 lat później przegrywali 0-2 i 1-3 w Finałach, by ostatecznie wygrać z Golden State Warriors.

Historia nie jest po ich stronie, ale LeBron James wiele razy udowadniał nam, że jak nikt inny w tej lidze, sam potrafi pisać swoją. Jak będzie dziś? Początek meczu o 2:00 naszego czasu.

Grzegorz Kordylas
fot. Charles Krupa
Czytaj także: NIkt w LA nie jest bezpieczny tego lata!