Rozczarowany Marcus Smart nie dostał czego chciał, ale ostatecznie i tak może pozostać graczem Boston Celtics. Według informacji Adriana Wojnarowskiego i Boston Globe – strony przystąpiły do rozmów w sprawie przedłużenia jego kontraktu.

 

Marcus Smart trafił na rynek wolnych agentów jako zastrzeżony wolny agent. Spodziewał się, że Boston Celtics już na początku letniego okienka rozpoczną z nim rozmowy na temat przedłużenia debiutanckiego kontraktu. Tak się jednak nie stało. Smart wkurzony na Danny’ego Ainge’a miał rozmawiać m.in. z Sacramento Kings, ale ekipa nie przedstawiła żadnej propozycji. Wyjściem było zaakceptowanie oferty kwalifikacyjnej i przetestowanie rynku za rok już jako niezastrzeżony gracz. Ostatnie informacje wskazują jednak na to, że Celtics rozpoczęli ze Smartem rozmowy na temat 4-letniego przedłużenia za 50 milionów dolarów.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Niewykluczone więc, że Ainge najpierw chciał sprawdzić, jak rynek wyceni Smarta, by potem mieć przewagę w negocjacjach. Zawodnik nie jest w najlepszej dla siebie sytuacji, bo jeśli postawi twarde warunki, to Celtics mogą zwyczajnie zrezygnować. 12 milionów dolarów rocznie to kwota, z którą Smart musi się najwyraźniej pogodzić. Wiele razy podkreślał, że chce zostać w Bostonie, bo uwielbia drużynę, uwielbia fanów i swoich kolegów. Jest ważną częścią kolektywu, bo ma charakter, który mocno pomaga trenerowi Bradowi Stevensowi w utrzymaniu dyscypliny. Poza tym jest świetnym defensorem – jednym z najlepszych w lidze.

Problem stanowi jego gra w ataku, ale Smart był w stanie to przysłonić zaangażowaniem oraz energią, jaką zostawia na parkiecie. Wkrótce C’s powinni oficjalnie potwierdzić podpisanie nowego kontraktu zawodnika. Ten w poprzednim sezonie rozegrał dla ekipy z Bean-City 54 mecze i notował średnio 10,2 punktu, 3,5 zbiórki i 4,8 asysty trafiając 36,7 FG% i 30,1 3PT%.

Zobacz także: Kawhi w Toronto!
fot. Matt Slocum
Michał Kajzerek
@mkajzerek