Bez względu na to, w jakiej formie jest obecnie Dwyane Wade, utrata takiego zawodnika na rzecz chińskiej CBA byłaby dla NBA solidnym ciosem. Pojawiły się doniesienia sugerujące, że wielokrotny All-Star rozważa zaskakujący krok w swojej karierze.

 

W ostatnich latach chińska liga stała się swego rodzaju przytułkiem dla wszystkich, którzy nie znaleźli szczęścia w NBA. Mimo słabego poziomu, zarobki dla amerykańskich gwiazd są na tyle atrakcyjne, że jest to ciekawa szansa, by się dorobić, a się nie narobić, zgodnie z polskim przysłowiem. Teraz ofertę z Chin miałby rozważać jeden z najlepszych rzucających obrońców w historii NBA… Dwyane Wade ostatnio związał się dożywotnim kontraktem z chińską producentem sprzętu. Gra w CBA mogłaby wzmocnić marketingowy potencjał tego podpisu.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Wade przyznał, że o swojej przyszłości zdecyduje po powrocie do Stanów. Przez ostatnie tygodnie zajmował się tematami, które pomogą mu urządzić życie już po zakończeniu profesjonalnego grania w koszykówkę. Dwyane jest coraz bliżej tego momentu, więc nie chce go przespać. W lutym tego roku, gdy został wytransferowany do Miami mówił, że Heat będą jego ostatnim klubem. Możemy zatem przypuszczać, że powrót do NBA będzie wiązał się jedynie z powrotem do Heat. Stronom pozostaje jedynie ustalić warunki nowego kontraktu. Heat myśląc o przyszłości zapewne nie będą chcieli Wade’a przepłacić, mimo iż ten zdobył dla klubu trzy mistrzostwa.

Tymczasem coraz głośniej słychać informacje wskazujące na to, że Xinjiang Flying Tigers są gotowi przedstawić zawodnikowi monstrualny kontrakt. Pod kątem biznesowym rozegranie sezonu w CBA byłoby bez wątpienia bardzo opłacalne. Pytanie czy Wade jest gotów się poświęcić do tego stopnia – już nie finansowo, lecz sportowo. Kolejne tygodnie powinni wyjaśnić zagadkę Wade’a. W międzyczasie nadal czekamy na to, co stanie się z dwoma zastrzeżonymi agentami – Clintem Capelą z Houston Rockets oraz Rodneyem Hoodem z Cleveland Cavaliers. To teraz najciekawsze tematy.

Zobacz także: Dobre wieści od Haywarda
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek