LeBron James serii z Boston Celtics sam nie wygra. Lider Cavs był w znacznie lepszej formie niż w meczu numer jeden, ale to nie uchroniło Cleveland Cavaliers od słabej drugiej połowy i w konsekwencji drugiej przegranej w finale wschodu.

 

Trener Tyronn Lue zdecydował się wprowadzić na parkiet Tristana Thompsona w zamian za Kyle’a Korvera. Wysoki miał zapewnić więcej kontroli w środku, zwłaszcza w bezpośredniej walce z Alem Horfordem. Początkowo plan Tyronna Lue wyglądał całkiem nieźle. Cavs dzięki zdyscyplinowanej grze po pierwszej połowie prowadzili różnicą 7 punktów. Celtics w międzyczasie starali się realizować własne założenia. Te chwyciły w trzeciej kwarcie, gdy run 15:7 pozwolił gospodarzom wyjść na prowadzenie 74:71. Okazało się, że tej przewagi C’s nie mają zamiaru już wypuszczać.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Cavs po wyjściu z szatni stracili pomysł. Przegrali drugą połowę 59:39 i nawet triple-double LeBrona Jamesa sobie z tym nie poradziło. 42 punkty (16/29 FG, 5/11 3PT), 10 zbiórek i 12 asyst LBJ-a i 22 punkty (9/18 FG), 15 zbiórek Kevina Love’a. Gospodarzom wystarczyło sześciu graczy z dwucyfrowym wynikiem i znakomita defensywa w trzeciej i czwartej kwarcie. James podczas ostatnich 12 minut zdobył 21 z 27 punktów swojej drużyny, ale na tym etapie Celtics kontrolowali przebieg meczu. Do Ohio jadą z prowadzeniem 2-0 i dość nieoczekiwanie mają szansę na sweep.

Najlepiej punktującym graczem miejscowych był Jaylen Brown – 23 oczka (9/18 FG, 3/8 3PT), 7 zbiórek i 3 asysty drugoroczniaka. Słaba skuteczność graczy pierwszej piątki, z pominięciem Jamesa i Love’a – w efekcie przełożyła się na brak jakiegokolwiek elementu zaskoczenia ze strony Cavs. Obrona Celtics doskonale wiedziała, jak ma reagować, by zminimalizować szansę powodzenia ofensywy przeciwnika. Cavs by zaistnieć, potrzebują znacznie więcej koszykówki zespołowej. Trzeci mecz serii w nocy z soboty na niedzielę o godzinie 2:30.

Zobacz także: Jordan i Netflix!
fot. Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek