Tego wieczoru Mario Hezonja nie zapomni do końca życia. W tym beznadziejnym dla Knicks sezonie, każde zwycięstwo jest na wagę złota. Nic więc dziwnego, że kibice w MSG wpadli w ekstazę, kiedy Chorwat w ostatniej akcji meczu zatrzymał LeBrona Jamesa.

 

Los Angeles Lakers – New York Knicks 123:124

Wydawało się, że będzie to wieczór na pocieszenie dla Lakers – na nieco ponad dwie minuty przed syreną końcową, podopieczni Luke’a Waltona prowadzili 9 punktami. Knicks przegrali 8 poprzednich pojedynków i nic nie wskazywało na to, że ten będzie wyjątkiem od normy.

No i się zdziwiliśmy.

Poczynając od trójki Mario Hezonji na 2:07 przed końcem, gospodarze rozpoczęli run 11-1, dzięki któremu wyszli na jednopunktowe prowadzenie. W ostatniej akcji meczu jego losy odwrócić mógł jeszcze LeBron James, jednak tym razem jego zamiary perfekcyjnie odgadł Hezonja i King nadział się na blok. 40 sekund wcześniej próbę LeBrona spod kosza zablokował DeAndre Jordan. Dwa z bardzo nielicznych dobrych momentów Knicks w tym sezonie.

Lakers przegrali po raz 10 w 12 ostatnich meczach i trudno będzie im poprawić nastroje przed zakończeniem sezonu regularnego. Knicks – najgorsza drużyna w lidze, nie mają już żadnych złudzeń. Przynajmniej mogą cieszyć się z pojedynczych momentów i oczekiwać na Draft.

Czytaj także: Giannis kontra Joel!