Dochodzą do nas bardzo niepokojące informacje. Zdrowie wieloletniego trenera i legendy Utah Jazz – Jerry’ego Sloana pogarsza się z dnia na dzień. Wszystko wskazuje na to, że nie zostało mu już wiele czasu.

Zawsze wymagał perfekcji i zawsze miał niezachwianą siłę woli. Tworzył wokół siebie najlepsze drużyny w historii Utah Jazz i był wzorem dla wielu młodych szkoleniowców. Teraz 77-letni Jerry Sloan walczy z agresywnie atakującą chorobą Parkinsona oraz demencją. Dwie choroby, które nie pozwalają mu na rutynę, do której się przyzwyczaił. Bliscy nie mają wątpliwości, że znakomity trener ma przed sobą ostatnie dni. Według osób blisko związanych z rodziną – jest coraz słabszy i niknie w oczach. W trakcie swojej 11-letniej kariery na ligowych parkietach i jeszcze dłuższej przygody z trenerką, był absolutnie nie do złamania.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

W ostatnich latach nie był już jednak w stanie opierać się wszystkiemu, co atakowało jego organizm. Jeszcze w poprzednim sezonie pojawiał się na meczach Utah Jazz. Prowadził drużynę przez 23 lata, skończył w 2011 roku rozstając się z Jazz w nie do końca przyjemnych okolicznościach. Pozostał wobec drużyny lojalny i cały czas ją wspierał. Problem polegał jednak na tym, że mało kto zwracał na Sloana uwagę. Bardzo często siadał na trybunach, jakby był kolejnym widzem z rocznym karnetem. Do tej pory nie został odpowiednio doceniony.

– Każdy dzień jest teraz dla niego inny. Niektóre są lepsze, niektóre gorsze – pisze Gordon Monson z The Salt Lake Tribune. – Powoli odchodzi, jest wątły. Ma duże fizyczne i psychiczne ograniczenia. Cały czas ktoś się nim musi opiekować. Nie będzie w stanie uczestniczyć w meczach Jazz – dodaje.

Zobacz także: Siedemnastka z NBA
fot. Stephen Dunn
Michał Kajzerek
@mkajzerek