Nie ma co ukrywać – DeMarcus Cousins to dziś jeden z najbardziej krytykowanych zawodników w NBA. Jeden z najlepszych centrów w lidze dołączający do ekipy mistrzów NBA – DMC nie mógł liczyć na ciepłe przyjęcie tej wiadomości przez kibiców. Tymczasem sam przyznaje, że okoliczności, które sprawiły, że trafił do Golden State, do dziś irytują także jego samego.

 

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu Boogie miał podbijać NBA razem z Anthonym Davisem – w końcu dawno nie było w lidze drużyny z tak utalentowaną dwójką środkowych. Kontuzja ścięgna Achillesa zakończyła sezon Cousinsa, a Pelicans zakończyli rozgrywki na drugiej rundzie Play Offs. Jeszcze w trakcie sezonu włodarze klubu zaproponowali Boogiemu 2-letni kontrakt wart 40 milionów dolarów – ten postanowił jednak zaczekać – w międzyczasie oferta zniknęła ze stołu, a DeMarcus został bez pracy i poważnych ofert.

Dziś wspomina wspólną grę z Davisem z dużym niedosytem:

Przez cały czas myślę o naszej wspólnej grze. Rozmawiamy o tym. To p**********e. To mogło być coś wielkiego, wyjątkowego, ale niektórzy widzieli to inaczej. To poza naszą kontrolą – nigdy nie wiesz co przyniesie czas.

Pamiętajcie, że pod tym linkiem mamy dla Was kod na dodatkowe -20% na Nike.com!

Cousins przyznał także, że najbardziej frustrującą kwestią podczas rehabilitacji był brak ofert ze strony innych klubów.

Ludzie do których się odezwałem, drużyny, z którymi rozmawiałem, stary, sposób w jaki ucinali rozmowy ze mną…zatrzaskiwali mi drzwi przed nosem. Dziś chciałbym mieć możliwość podzielenia się tymi rozmowami. Ale to już za mną. Odzywałem się do klubów z taką samą ofertą jak ta, którą podpisałem w Golden State.

Kilka dni temu DMC wreszcie miał okazję zadebiutować w nowych barwach i po niemal roku przerwy wrócił na parkiet. Dziś pozostali mogą żałować, że nie zainteresowali się Boogiem?

fot. Layne Murdoch/Getty Images
Czytaj także: Rocznica 81 punktów Kobego!