Pierwsza oficjalna konferencja DeMarcusa Cousinsa w Oakland za nami. Padło sporo szczerych słów, czego z resztą mogliśmy spodziewać się po typie, jakim jest Boogie. Koniec końców zawodnik po fatalnej kontuzji ścięgna Achillesa jest gotowy na powrót i podekscytowany nowym wyzwaniem.

 

Całą konferencję zobaczyć możecie tutaj:

My wybraliśmy dla Was najciekawsze wypowiedzi DeMarcusa.

O tym, dlaczego przeniósł się do Oakland:

Po prostu dostałem szansę gry dla zwycięskiej organizacji. Mam też okazję występować obok najbardziej utalentowanych zawodników tej ery. Kiedy dodasz do siebie te dwie rzeczy, to wyjaśnia wszystko. Każdy zawodnik ma nastawienie w stylu: Hej, idziemy po kolejne mistrzostwo. Są świetnie zorganizowaną drużyną i równie dobrze mogliby powiedzieć: Nie potrzebujemy tego gościa. Ale oni są równie podekscytowani jak ja. Jakby sami nigdy nie zdobyli tytułu.

O swojej kontuzji:

Z tygodnia na tydzień robię postępy, a to ogromy pozytyw. Póki co czas mojego powrotu jest jeszcze nieznany. Muszę być z tym bardzo ostrożny. Jestem w wyjątkowej sytuacji, bo nie jestem potrzebny od razu. Czas działa na moją korzyść więc mam szansę wrócić do pełnej sprawności.

O krytyce ze strony kibiców i zawodników NBA:

Mam ją gdzieś, naprawdę. Nic mnie to nie obchodzi. Jedyne co mnie trapi to to, jak zawistni potrafią być ludzie. Jeśli chodzi o zawodników, było trochę tweetów na ten temat, nic więcej. Przynajmniej nic, o czym wiem. Bawi mnie fakt, że zanim to wszystko się zaczęło, wszyscy mieli mnie za wielkiego przegranego. Byłem kontuzjowany, wypadłem z rotacji, wszystko było nie tak. Nagle, kiedy przeniosłem się do Oakland, wszyscy zaczęli mówić: Hej, jest zbyt dobry by grać dla Warriors!. To dla mnie naprawdę niewiarygodne jak zmienia się opinia ludzi, gdy rzeczy dzieją się wbrew ich oczekiwaniom.

O Draymondzie Greenie.

Draymond powiedział mi coś w stylu: Cous, jestem prawie pewien, że w którymś momencie dojdzie między nami do bójki. Ja na to: Draymond, daj spokój. Ale szczerze mówiąc, Dray to mój ziomek. Szanuję go jako zawodnika, szanowałem jako rywala. Jest jednym z najlepszych w tym biznesie i jestem pełen podziwu jego zaangażowaniu w każdym meczu. Chcę mieć kogoś takiego w drużynie. Rozmawialiśmy, wymieniliśmy się spostrzeżeniami czego od siebie oczekujemy – obaj chcemy wygrywać mecze. Powiedział mi otwarcie, że nie będę dostawał piłki tak często, jak do tego przywykłem. Nie obchodzi mnie to. Mi zależy tylko na wygrywaniu. Myślę, że świetnie dogadamy się z Draymondem. Wiele nas łączy.

I jeszcze raz o krytyce:

Znajduję się w punkcie, w którym jestem totalnie odporny na krytykę. Ujmę to w ten sposób: Jeśli żyjesz po to, by usatysfakcjonować każdą osobę, która Cię krytykuje, dostaniesz szału. Nie zadowolisz wszystkich, a niektórzy tego od ciebie oczekują, zwłaszcza gdy znajdujesz się w tym położeniu. Nigdy ich nie zadowolisz. Zawsze będzie ktoś, kto się z tobą nie zgodzi. Nie obchodzi mnie to. Wszystko co zostało powiedziane jest nieszkodliwe. Chodzę z głową do góry. Czuję się komfortowo. Co mogą mi zrobić?

O dawaniu czegoś od siebie społeczeństwu w Oakland (tak jak robił to m.in. w Sacramento):

 Wychodzę do ludzi z przedmieść. Chcę iść do najgorszych, najbardziej ponurych miejsc. Właśnie tam są dzieciaki, o których wszyscy zapomnieli. Byłem kiedyś w identycznej sytuacji. Stoję za nimi murem.
Cała konferencja to kopalnia świetnych cytatów. DeMarcus wydaje się być w 100% poukładany i skoncentrowany na swoich celach. Jak poradzi sobie w Oakland? O jego powrocie na parkiet i postępach w rehabilitacji będziemy informować na bieżąco.
Grzegorz Kordylas
fot. Ben Margot/Associated Press
Czytaj także: Lakers z nowym wzmocnieniem!