Przełomowe wieści w sprawie DeMarcusa Cousinsa. Choć kilka tygodni temu sztab medyczny Warriors skreślił jego szanse na powrót w tym sezonie, Boogie wziął udział w poniedziałkowym treningu i niewykluczone, że wróci do gry na mecz numer 5.

 

Jak sam przyznał po wczorajszym treningu:

Nie planuję dłużej siedzieć na ławce. Nie mogę nic powiedzieć na pewno, ale kolejny mecz odpoczynku to nie coś, na co sam bym się zdecydował. To wszystko przebiegało jak zły film, ale myślę, że będzie miał on świetne zakończenie. Poczekajcie.

Dla mnie to kwestia dnia. Jestem w dużo lepszym nastroju. Wyłączyłem świat zewnętrzny. Ludzie gadają wiele rzeczy więc po prostu się wyłączyłem. Otaczało mnie zbyt wiele opinii innych. Ludzie pozjadali wszystkie rozumy. Każdy myśli, że jest lekarzem. Po prostu siedź i patrz. Ja zajmę się resztą.

Także Steve Kerr nie wykluczał powrotu swojego centra do gry jeszcze w trakcie serii z Houston:

Kto by się spodziewał po dwóch meczach tej serii, że pomoc Cousinsa może okazać się tak potrzebna. Warriors przegrali dwa mecze z rzędu i nie mogą polegać w 100% na nikim z wyjątkiem Kevina Duranta. Obecność DeMarcusa na parkiecie z pewnością byłaby dla nich małym wybawieniem, choć nie jest powiedziane, że i z nim fantastyczna defensywa Rockets nie dałaby sobie rady.

Póki co, pozostaje nam czekać. Game 5 w nocy ze środy na czwartek.

fot. Jose Carlos Fajardo/ Bay Area News Group
Czytaj także: Giannis robi co chce!