Po zakończonym spotkaniu z Chicago Bulls, Stephen Curry zabrał ze sobą meczową piłkę z nadzieją, że wkrótce pojawią się na niej podpisy Reggiego Millera i Raya Allena. Dlaczego? Tylko ta dwójka pozostała przed rozgrywającym Warriors w zestawieniu najlepszych strzelców w historii NBA.

 

Tym rzutem 30-latek wyprzedził Jasona Terry’ego i wskoczył na 3. miejsce na liście trafionych trójek. Później dorzucił jeszcze dwie. Do trafienia 2,285 rzutów za trzy potrzebował ledwie 656 spotkań – to 3,5 trójki na mecz. Jak przedstawia się obecnie najlepsza piątka?

1. Ray Allen 2,973

2. Reggie Miller 2,560

3. Stephen Curry 2,285

4. Jason Terry 2,282

5. Kyle Korver 2,280

Trudno wyobrazić sobie, by Curry w ciągu kilku kolejnych sezonów miał nie wyprzedzić na liście wyżej wymienioną dwójkę. Do trafienia swoich 2973 rzutów, Ray Allen potrzebował…1300 spotkań. Stephenowi, z obecną skutecznością, nie powinno zająć to więcej niż 850 występów.

To wyjątkowe osiągnięcie. Dwóch gości, którzy są nade mną zmieniło oblicze tej gry dzięki swoim rzutom. Robili to przez wiele, wiele lat, a ja obserwowałem ich jako dzieciak. Z moim ojcem [Dellem Currym] zawsze dzieliliśmy miłość do rzucania trójek. Patrzę na listę i oczywiście mam zamiar ich dogonić i robić to samo jeszcze przez wiele lat. Mając świadomość, że przede mną jest tylko ta dwójka, to dla mnie wyjątkowy moment, ponieważ dorastałem wzorując się na Reggiem i Rayu.

Klay Thompson nie ma wątpliwości:

Pewnego dnia Steph znajdzie się na szczycie tej listy.

Najlepszy strzelec w historii NBA?

fot. Rakuten
Czytaj także: Luka ciągnie Mavs!