Jabari Parker, Kristaps Porzingis, Stephen Curry, Lonzo Ball. Każdy z nich przed Draftem odmówił przynajmniej jednej drużynie, która chciała mieć go w swoich szeregach. Na kim jeszcze konkretne organizacje nie zrobiły wrażenia?

 

Cały koszykarski świat oburzył się, gdy Lonzo Ball odmówił trenowania w Bostonie przed Draftem 2017. Jego przypadek nie jest jednak odosobniony. W ostatnich latach wielu graczy próbowało wpłynąć na to, w jakiej drużynie znajdą się po Drafcie, m.in. poprzez rezygnowanie z treningów z konkretnymi organizacjami. Wśród nich znalazł się także dwukrotny MVP sezonu regularnego – Stephen Curry. Jak skończyły się te manewry?

2016 – Ben Simmons

76ers muszą bardzo wierzyć w Bena Simmonsa. W swoim pierwszym i jedynym roku na uczelni LSU, Simmons przestał chodzić na zajęcia po pierwszym semestrze. Jego drużyna nie awansowała do turnieju NCAA, jednak Ben pozostał jednym z najgorętszych nazwisk przed Draftem 2016. Sixers, którzy wybierali z pierwszym numerem, zaprosili go na testy, jednak Simmons odmówił. Pojawiły się plotki, że sam zainteresowany woli, by Lakers wybrali go z drugim numerem (coś wam to przypomina?). Jego decyzja była ważna jednak tylko przez tydzień. W końcu zawodnik przyjechał do Filadelfii na testy, a Sixers wybrali go z pierwszym numerem. Tak czy inaczej, w barwach Philly nie rozegrał jeszcze ani jednego meczu przez kontuzje.

2015 – D’Angelo Russell, Jahlil Okafor, Kristaps Porzingis

Cała trójka nie bardzo wierzyła w zmiany w Filadelfii i ze wszystkich sił starała się zniechęcić włodarzy Sixers do wybrania właśnie ich. Phila wybierała z trójką i początkowo zainteresowana była Kristapsem Porzingisem. Jego agent nie zaoferował klubowi jednak ani treningu, ani spotkania. Kristaps koniec końców wybrany został z czwórką przez Knicks. D’Angelo Russell wymigał się od testów w stolicy Pensylwanii za powód podając chorobę, a agent Jahlila Okafora prosił podobno włodarzy 76ers, by ci nie wybierali w Drafcie jego podopiecznego. Na ,,nieszczęście” Okafora, został on wybrany z trójką.

Sprawdź produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

2015 – Karl-Anthony Towns

W tym samym roku, późniejszy numer jeden draftu, odmówił początkowo zarówno Timberwolves jak i Lakers, czyli drużynom, które miały dwa pierwsze numery w Drafcie. Zamiast treningów, Towns zaoferował im jedynie rozmowę. Dwa tygodnie po ,,wywiadach” zapoznawczych, zawodnik zgodził się na testy jedynie w Minneapolis, gdzie po Drafcie rozpoczął swoją zawodową karierę.

2014 – Jabari Parker

Historia Jabariego Parkera to dopiero powód do śmiechu. Przed Draftem 2014 nikt nie przypuszczał, że za kilka tygodni do Cleveland wróci LeBron James, a Cavs rozpoczną najbardziej udany okres w swojej historii. Zamiast tego, mieli numer jeden Draftu i zaprosili na testy Parkera, który co prawda przyjechał, ale według wielu…specjalnie się nie starał, byle tylko Cavaliers go nie wybrali. Obserwatorzy nazywali to ,,tankowaniem” podczas workoutów. Trudno o lepszy, a zarazem bardziej absurdalny dobór słów.

2009 – Stephen Curry

Draft 2009 był pełen znakomitych graczy. Wystarczy powiedzieć, że w tym roku do ligi dołączyły takie nazwiska jak Blake Griffin, James Harden, DeMar DeRozan, Jrue Holiday, czy DeMare Carroll. Jednym z potencjalnych Top10 picków był także Curry, który w swoim trzecim roku na uczelni Davidson notował średnio ponad 28 punktów na mecz. Steph, jego ojciec i jego agent, marzyli o tym, by nazwisko Curry padło przy ósmym numerze, z którym wybierali New York Knicks. Problem w tym, że duże zainteresowanie wychowankiem Davidson wykazywali Memphis Grizzlies (2 numer) i Golden State Warriors (7).

Aby nieco ich zniechęcić, agent Curry’ego odwołał treningi w Memphis i Oakland. Na pierwszych podziałało – Grizzlies wybrali z dwójką tanzańskiego centra Hasheema Thabeeta, który okazał się niewypałem. Dalej poszli Harden, Tyreke Evans, Ricky Rubio i Jonny Flynn. Gdy przyszła pora na Warriors, Stephen Curry i spółka podobno ściskali kciuki, by Dubs wybrali innego zawodnika. Tak się jednak nie stało. Do Golden State, w barwach których grali wtedy m.in. Monta Ellis i Stephen Jackson, trafił właśnie Steph. Knicks wybrali z ósemką Jordana Hilla, którego po 24 meczach sezonu regularnego odesłali do Houston.

Grzegorz Kordylas
@NBAwithGK
fot. The Mercury News
Czytaj także: Czy Warriors są najbardziej dominującą drużyną w historii?