Od 8 listopada Golden State Warriors muszą radzić sobie na parkiecie bez Stephena Curry’ego. Choć z dwóch ostatnich pojedynków wyszli zwycięsko, ich gra nie spełnia oczekiwań kibiców i jeszcze kilka dni temu musieli mierzyć się z najdłuższą serią porażek (4) w erze Steve’a Kerra. Wygląda jednak na to, że wkrótce Dubs mogą wrócić do pełnej dominacji.

 

Trudno uwierzyć, że w drużynie złożonej z All-Starów brak jednego z nich może mieć taki wpływ na grę całego zespołu. W ostatnich dniach Warriors przekonali się jednak jak cenny jest dla nich 2-krotny MVP. Curry od 8 listopada dochodzi do siebie po kontuzji pachwiny, a sztab medyczny nie chciał przyspieszać powrotu rozgrywającego, który według niedawnych doniesień miał powrócić już na dzisiejszy mecz z Magic.

Tymczasem klub rozwiał wątpliwości i podał do publicznej informacji przybliżoną datę powrotu swojego gwiazdora.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Warriors wyjeżdżają w czwartek w pięcio-meczową trasę wyjazdową, podczas której zmierzą się z Raptors, Pistons, Hawks, Cavaliers i Bucks. Patrząc choćby na formę ekip z Toronto i Milwaukee, obecność Curry’ego może być niezbędna.

W 8 dotychczasowych meczach bez Stepha, Warriors odnieśli zaledwie 3 zwycięstwa. Steve Kerr nie ma wątpliwości, że to on napędza całą machinę:

Steph ma szacunek każdego członka tej organizacji. Jest bardzo mądry, trzyma wszystkich razem. To ktoś, na kogo liczymy najbardziej, żeby sprawy miały się dobrze.

Mimo kryzysu Dubs zajmują drugie miejsce w Konferencji Zachodniej i nie ma chyba nikogo, kto przez pryzmat ostatnich słabych wyników zlekceważyłby ich jako faworytów do mistrzostwa także i w tym sezonie. Tak czy inaczej, bez Curry’ego ta drużyna momentami ani trochę nie przypomina teamu, który zdominował ligę w ostatnich latach.

fot. NBA.com
Czytaj także: Kawhi odpowiada Popovichowi!