Co mają wspólnego Stephen Curry i Lonzo Ball? Oprócz tego, że razem wyjdą dziś na parkiet Staples Center, dwukrotny MVP wskazuje na kilka detali, które łączą go z debiutantem Lakers. Steph radzi Ballowi żeby ten nie przejmował się krytyką i dodaje: ,,Mam nadzieję, że mnie nie ocenialiście po 20 meczach w karierze.”

 

Pierwsze spotkanie Curry’ego i Balla na parkiecie NBA już dziś o 4:30 w Los Angeles.

Oczywiście amerykańscy dziennikarze nie mogli przepuścić takiej okazji i nie zapytać Stepha o swojego dzisiejszego rywala, na którym od początku kariery ciąży ogromna presja.

Ta jak w przypadku Lonzo, to jego ojciec był wyznacznikiem dla kariery młodego Stephena. I choć LaVar Ball pełni rolę celebryty, a Dell Curry przez 16 lat biegał po parkietach NBA, na ich synów w równym stopniu w pewnym okresie kariery (dla Balla ten okres dopiero się rozpoczął) patrzono właśnie przez pryzmat ojców.

Curry mówi:

Gdy grałem jeszcze w liceum, ciążyła na mnie dodatkowa presja przez to, kim był mój ojciec. Czułem, że wiele osób krytykuje każde moje posunięcie, żadna uczelnia się po mnie nie zgłaszała. Grałem, by wpaść w oko trenerom, więc motywowałem sam siebie. Za każdym razem gdy pudłowałem rzut, publiczność wpadała w szał. Kibice miejscowych drużyn prowokowali mnie przez cały mecz. Potem, na uczelni, było to samo. To zostawia na tobie piętno. Musiałem przez to przejść.

Koniec końców nauczyłem się podchodzić do tego z dystansem i zrozumiałem, że muszę z tym żyć skoro wybrałem ten sam sport, który uprawiał mój ojciec. Lonzo nie może pozwolić na to, by dotykało go to, co ludzie o nim mówią. Musi wykorzystać to jako ekstra motywację.

Kiedy Lonzo grał jeszcze na uczelni, LaVar Ball niejednokrotnie przechwalał się, że jego syn będzie lepszy, niż Curry. Steph nie przejmuje się tym i nie zamierza brać tego do siebie przed dzisiejszym meczem:

Wiem, co mówił jego ojciec, ale szanuję to. Kiedy mój ojciec powiedziałby coś szalonego, musiałbym poradzić sobie z tym na swój sposób, ale nie wiem, co bym mówił, albo jak zareagował. Jestem przewrażliwiony jeśli chodzi o mówienie o czyjejś rodzinie. Nie chcę nikogo obrażać. Jego ojciec przez cały czas ma mikrofon przy ustach więc zdarza mu się mówić różne rzeczy. Zostawię to tak, jak jest.

Curry w pewnym sensie był więc w butach Lonzo (i nie mówimy tu o Big Baller Brand) i wie, jak czuje się 20-letni rozgrywający Lakers. Obaj zapewne mają już dosyć odpowiadania na pytania i nie mogą doczekać się po prostu wyjścia na parkiet. My także (ich wyjścia), dlatego o 4:30 meldujemy się przed ekranami wszelkich dostępnych urządzeń i czekamy na pierwszy pojedynek Balla ze Stephem.

Nadal nie wiadomo, czy przeciwko Lakers zagra Kevin Durant, który tego lata przy kilku okazjach trenował wspólnie z Lonzo.

Grzegorz Kordylas
fot. sportingnews.com
Czytaj także: Kanter z kolejnym przesłaniem dla LeBrona!