Kiedy myślimy o najlepszych zawodnikach w historii NBA, najczęściej przypominamy sobie ich drużyny, których system gry dopasowany był do jednego gwiazdora. W przypadku Stephena Curry’ego sytuacja wygląda inaczej – rozgrywający Warriors pomógł stworzyć system, w którym to drużyna gra główną rolę. Teraz przyszedł czas, by to on w niej wystąpił.

 

I tak zrobił. Game 3 był najlepszym występem Stephena w karierze w play offs.

Odkąd Kevin Durant wypadł z rotacji Dubs, Curry robi różnicę jak żaden inny obwodowy w lidze. Jakbyśmy cofnęli się do sezonu 2015/2016, kiedy jako pierwszy zawodnik w historii zgarnął wszystkie możliwe głosy w typowaniu MVP sezonu regularnego. Momentami można było mieć wrażenie, że Raptors powinni kryć całą piątką tylko jego, a resztą drużyny po prostu się nie przejmować. Wystarczy spojrzeć na najlepsze zdobycze punktowe Warriors w tym meczu:

Curry 47
Green 17
Iguodala 11
Cook 9

Zanim Dray i Iggy zaczęli trafiać z dystansu, przez bardzo długi czas Steph miał połowę punktów całej drużyny i jako jedyny zawodnik Dubs przebił się przez granicę 10 punktów. Punkty punktami – Steph grał dziś tak, jakby chciał zastąpić każdego nieobecnego w składzie Warriors. Nawet kiedy losy meczu wydawały się być przesądzone, rzucał się na piłkę walcząc o nią z drugim najlepszym zawodnikiem tego wieczoru – Kylem Lowrym. Jeśli po poprzednich Finałach tęskniliście za pojedynkiem rozgrywających z najwyższej półki w stylu Curry-Irving, dzisiejszy występ Stepha i Kyle’a zabił tę tęsknotę i wprowadził ekscytację na jeszcze wyższy poziom. Dwa zupełnie inne style gry i ta sama mentalność – zrobić co się da, by zapewnić swojej drużynie zwycięstwo.

W obu na pewnym etapie kariery wątpiono. Lowry prawdopodobnie dopiero  teraz, po awansie do Finałów NBA, zacznie być doceniany na tyle, na ile na to zasługuje. Wcześniej po niemal każdym nieudanym meczu play offs (fakt faktem, miał ich w ostatnich latach trochę), kibice nie dawali mu żyć. A on nie przestawał walczyć, bronić na najwyższym poziomie, poświęcać się w każdej minucie gry. Wreszcie, kiedy pewność siebie weszła na odpowiednim poziomie, zaczął robić różnicę w ataku, trafiać kluczowe rzuty, które pomogły doprowadzić Raptors do tego momentu – 2:1 w Finałach przeciwko Golden State Warriors.

Do pełnego zwycięstwa jeszcze długa droga. I tu wracamy do tematu Stephena.

Czy po powrocie Duranta i Thompsona, Curry powinien zmienić swój styl gry? Do trzech zwycięstw z nakręconymi Raptors może być potrzebna każda cząstka energii i boiskowego cwaniactwa, jakie Steph będzie w stanie z siebie wydobyć. W serii z Clippers notował średnio 24 punkty na mecz. Przeciwko Rockets – 23. Od momentu kontuzji Kevina Duranta rzuca średnio 35 punktów. Nawet ze zdrowym i głodnym gry KD u boku, jego ciąg do kosza i agresywne ataki mogą zrobić dla Warriors wiele dobrego.

Występ Duranta w meczu numer 4 nadal stoi pod znakiem zapytania. Jeśli Warriors mają wygrać tę serię, Steph będzie potrzebował pomocy. Na ten moment to jednak reszta drużyny bardziej potrzebuje jego. I choć Dubs zrewolucjonizowali koszykówkę dzięki zaangażowaniu całego zespołu, być może na chwile będą musieli zmienić się w ekipę wspierającą Curry’ego. Mimo wszystkich osiągnięć w ostatnich latach, może on bowiem grać obecnie najlepszą koszykówkę w swoim życiu.

Grzegorz Kordylas
fot. ABC
Czytaj także: Ogromne pieniądze dla Jasona Kidda!