Lato powoli się kończy, a szkoda bo to wymarzona pora roku dla koszykarzy – wszystkie boiska stoją otworem i nie brakuje na nich osób chętnych do gry. Póki co, korzystajmy ze sprzyjającej aury, pierwsze wyzwanie nadchodzącego sezonu powoli nadciąga.

 

Ruszamy z nowym cyklem tekstów! W tym dziale, moja skromna osoba postara się pomóc naszym czytelnikom w jednej z ważniejszych kwestii odnośnie samego grania w basket. Jakie buty i sprzęt wybrać? Głównie, zamierzam skupić się tutaj, na surowej ocenie najnowszych modeli z sekcji performance, ale nie tylko. Co jakiś czas pojawi się też tekst odnośnie wyboru odpowiednich akcesoriów sprawiających, że gra się nam przyjemniej. Na początek jednak, chciałbym skupić się na podstawowych problemach, jakim ludzie muszą stawić czoła podczas wyboru odpowiedniego obuwia.

1.Wysokie czy niskie?

Jest to kwestia sporna, najczęściej obawy przed niskim obuwiem mają osoby wychowane na koszykówce lat 90. Młodsi gracze natomiast, sięgają głównie po obuwie „low-cut”. Jak sama wysokość cholewki przekłada się na „trzymanie kostki”? Nijak. Trzymanie kostki to mit. Podstawowym zabezpieczeniem, przed skręceniem stawu skokowego, jest płaska i szeroka podeszwa. But koszykarski posiada dodatkowo poszerzoną zewnętrzną stronę podeszwy. Zapobiega ona „przerolowaniu” się buta podczas niefortunnego lądowania.

Ponadto, każde obuwie sportowe posiada klips z TPU (rodzaj plastiku) na wysokości pięty, z angielskiego „heel counter”. Klips, w połączeniu z dzisiejszymi systemami sznurowania zapewnia świetne trzymanie stopy i niweluje wszelkie luzy w bucie. Nowoczesne systemy sznurowania butów w większości marek opierają się na kablach lub taśmach, które są przymocowane, od dołu do podeszwy i od góry o klasyczną sznurówkę. Jedynym sposobem na wzmocnienie ochrony samego stawu skokowego jest stabilizator. Ale przecież wszyscy gramy w kosza i wiemy jak jest – jeżeli masz dziś skręcić kostkę to ją skręcisz.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

2. Marka i nazwisko to nie wszystko.

Najczęściej ludzie sięgają po buty Nike – nie dziwię się, firma z Oregonu ciężko pracowała na to, żeby klienci chcieli kupować buty ze Swooshem. Mają oni najbogatszą ofertę, ich buty noszą najlepsi zawodnicy a w ich katalogach znajdują się modele na każdą kieszeń. Jeśli jednak macie możliwość porównania ich obuwia z modelami Adidasa czy Under Armour to zdecydowanie polecam – czasami można się bardzo mile zaskoczyć. Szczególnie teraz, w okresie letnich wyprzedaży można trafić na niezły „steal”. Jeśli chodzi o sygnowane buty – zazwyczaj faktycznie są one zaopatrzone w najnowsze i najlepsze technologie. Ostrzegam jednak, że buty te bywają bardzo specyficzne. I drogie. LeBrony są toporne, Kyrie sztywne, Rose’y są bardzo ciasne a w KD9 osoby z wysokim podbiciem ledwo wciskały stopy. Czasami warto rozważyć bardziej budżetową opcję z uwagi na komfort użytkowania. Tutaj uwaga dla najmłodszych – ci goście już zapracowali na swoje nazwisko, wy powinniście zapracować na swoje własne, nie ważne w czyich butach, ważne żeby było wam wygodnie.

3. Grać w tym retro czy nie grać?

Często byłem świadkiem sytuacji, w której klient wyśmiewał dzisiejsze produkty, twierdząc, że, dajmy na to, Jordany 12 to najlepsze buty do grania w koszykówkę jakie kiedykolwiek zaprojektowano. Dwunastki były najlepsze w roku 1997. Na tle dzisiejszych modeli wypadają bardzo źle. Moje stare Jordany CP3 6 AE wypadają blado przy większości podstawowych modeli z tegorocznej oferty a przecież to tylko 4 lata różnicy – nie 20 jak w przypadku Jordanów retro. Kiedyś buty służyły i do chodzenia i do grania, Dzisiejsze produkty są stworzone tylko i wyłącznie do gry w koszykówkę na hali. Poza tym, dzisiejsze Jordany dwunastki to nie oryginalne dwunastki. Każda reedycja różni się od oryginału, odstaje jakościowo i technologicznie. Nie polecam grania w Jordanach Retro ani Nike More Uptempo lub innych Questionach czy Shaq Attackach – nie, jeśli do wyboru macie modele trzykrotnie tańsze, trzykrotnie lżejsze i trzykrotnie lepiej dopasowujące się do stopy. Chyba, że gracie w nich tylko i wyłącznie z sentymentu – ja sam marzę, żeby kiedyś wcisnąć na nogi Foamposite’y i nabawić się przez to dziesiątek odcisków.

4. Jak wybrać buty przez internet?

Nie zawsze macie możliwość przymierzenia buta. Jak wtedy sobie poradzić z ewentualnym zakupem? Najprostszym rozwiązaniem jest rozmowa ze znajomymi, ludźmi ze środowiska lub oglądanie i czytanie recenzji przed samym zakupem. W ostateczności zostaje wam skontaktowanie się ze specjalistycznym sklepem w celu uzyskania pomocy. Na szczęscie większość butów fituje „true to size”. Ja sam mam rozmiar 45, czyli amerykańską 11 – kupuję w ciemno każdego buta w tym rozmiarze. Jeżeli wiece, że macie szeroką stopę z wysokim podbiciem – musicie liczyć się z tym, że coraz więcej modeli będzie teraz uszyte z jednej warstwy materiału a klasyczny język odchodzi do lamusa. Zapewnia to świetne dopasowanie obuwia do stopy, w połączeniu z nowoczesnymi materiałami niweluje to potrzebę rozbijania buta. Jedynym minusem tego trendu jest utrudnione zakładanie niektórych modeli.

5. Potrzebuję butów na dłużej niż jeden sezon.

Nowoczesne obuwie jest w większości wykonane z Hyperfuse i różnych rodzajów siateczek. Zapewnia to optymalne dopasowanie do stopy – niestety, traci się przy tym na wytrzymałości. Podobna sytuacja jest z bieżnikami i systemami amortyzacji. Wzory na podeszwie są bardzo agresywne i wielokierunkowe. Trakcja zazwyczaj stoi na wysokim poziomie, niestety bieżniki kruszą się od gry na parkiecie, nie mówiąc już o zabieraniu butów na beton czy tartan. W przypadku systemów amortyzacji, najpewniejszą i najtrwalszą opcją jest pianka – Lunarlon, Boost i Charged, czyli trzy najczęściej stosowane pianki, każda od innego, czołowego producenta. Wszystkie zapewniają dobrą amortyzację i bardzo powoli tracą swoje właściwości. Dzisiejsze obuwie nie jest wytrzymałe – producenci chcą, żebyśmy często kupowali nowe, drogie buty. Jeżeli macie taką możliwość, to najlepiej jest zaopatrzyć się na sezon w dwie, trzy pary i wprowadzić sobie odpowiednią rotację, tak aby każda para miała czas odpocząć i żadna z nich nie dostawała w kość dzień w dzień. W innym przypadku, prawdopodobnie będziecie zmuszeni kupować nowe buty co 4-6 miesięcy w przypadku intensywnego, regularnego trenowania i rozgrywania meczów.

Na dziś to tyle, mam nadzieję, że moje rady uczynią wasze życie łatwiejszym. Zapraszam do dyskusji w komentarzach, napiszcie o jakich butach chcielibyście przeczytać i jakie jeszcze problemy napotykacie w swoich kicksach. Wkrótce ruszamy z recenzjami, stay tuned!

Zobacz także: Wiemy z jakim numerem Kyrie zagra w Celtics!
fot. bazinga.com
Rafał Draganowski