Deszcz pieniędzy, jaki spadł na wolnych agentów tego lata, narobił apetytu graczom, którzy wchodzą  w ostani rok swoich kontraktów. Wybraliśmy trzech, którzy w kolejnym sezonie letnim mogą podpisać własne rekordowe umowy.

 

Pieniądze spadają z nieba w NBA. Na sowitą wypłatę trzeba jednak ciężko zapracować. NBA zna wiele przypadków graczy, którzy grając za małe, jak na ligowe realia pieniądze, wspięli się na sam szczyt (Scottie Pippen, Stephen Curry), a także tych, którzy za swoje usługi zgarnęli zdecydowanie zbyt dużo (Mozgov, Eddy Curry, Marbury).

W obecnym sezonie na pierwszy plan graczy ,,niedopłaconych” wysuwa się Isaiah Thomas. Za rozgrywki 2017/2018, w które wchodzi jako drugi najlepszy strzelec w lidze, oraz najlepszy gracz drugiej najlepszej drużyny na wschodzie, zarobi nieco ponad 6 milionów dolarów. Od pierwszego do pierwszego Thomas powinien jakoś dożyć, jednak biorąc pod uwagę fakt, że za ten sam okres ,,nieco” więcej zgarną chociażby Bismack Biyombo (17mln), Steven Adams (22mln), czy Joe Ingles (13mln), możemy wyobrazić sobie, z jaką determinacją do nowych rozgrywek podchodzi IT.

Oto 3 graczy, którzy za rok mogą liczyć na znaczną podwyżkę.

Isaiah Thomas

IT wchodzi w ostatni rok kontraktu podpisanego w 2014 roku. To wtedy Celtics zaproponowali byłemu graczowi Kings i 60. numerowi Draftu 27 milionów za 4 lata gry. Kwota, która dziś wydaje się absurdalnie niska, wtedy przeszła jednak bez echa. Thomas w ostatnim sezonie gry dla Kings rzucał co prawda ponad 20 punktów na mecz, jednak mało kto mógłby przewidzieć, że na stałe wejdzie do grona najlepszych zawodników ligi.

Dwóch najlepiej opłacanych graczy Celtics, Al Horford i Gordon Hayward, zgarnie za każdy z trzech kolejnych sezonów ponad 27 milionów dolarów na głowę. Trudno oczekiwać, by Danny Ainge dorzucił do tego kolejny ogromny kontrakt, na który w wieku 29 lat Isaiah Thomas będzie bez wątpienia zasługiwał. Co czeka Celtics po tym sezonie? Przyszłość wydają się mieć zabezpieczoną. Mają jeszcze kilka picków w zanadrzu, a Jayson Tatum i Jalen Brown śmiało mogą startować do miana nadziei całej organizacji. Czas pokaże, jak bardzo będzie zależało Celtics na zatrzymaniu Thomasa.

DeMarcus Cousins

Sytuacja DeMarcusa wygląda już nieco inaczej. Cousins swój kontrakt podpisał również w 2014 roku, jednak jego wartość była wtedy znacznie większa, niż w przypadku byłego kolegi z Sacramento – Isaiah Thomasa. Za 4 lata gry Boogie zgarnął 65 milionów dolarów, a sezon 2017/2018 będzie najlepiej płatnym w tym okresie (18 baniek).

Biorąc pod uwagę niedobór wysokich, utalentowanych graczy w lidze, Cousins śmiało może liczyć na umowę, która o od poprzedniej będzie większa o jedynkę z przodu. Pytanie, która z drużyn zaoferuje DeMarcusowi tak ogromne pieniądze. Pelicans mają już w swoim salary cap dwa potężne kontrakty – za rozgrywki 2017/2018 23 miliony dolarów zgarnie Anthony Davis. O milion więcej – Jrue Holiday. Chętnych na usługi Cousinsa na pewno nie braknie. 27 punktów, 11 zbiórek i 1.3 bloku na mecz to statystyki, które każdy brałby w ciemno. W nowym sezonie do świetnych występów indywidualnych Boogie wreszcie będzie miał szansę dorzucić awans do Play Offs. Na kilka tygodni przed obozem przygotowawczym trenował razem z Anthony Davisem w Los Angeles i Las Vegas. Czy w tym roku ich współpraca będzie wyglądać tak, jak wszyscy tego oczekują?

Joel Embiid

Szkoda, wielka szkoda, że zdrowie przeszkadza Embiidowi w częstszym goszczeniu na parkietach NBA. 31 spotkań, jakie rozegrał w poprzednim sezonie pokazało, że możemy mieć do czynienia z unikalnym talentem. Jednym, na całe pokolenie wysokich graczy. Patrząc na jego grę, trudno uwierzyć, że chłopak ma dopiero 23 lata. Niestety, działa to też w drugą stronę. Sporo kontuzji w tak młodym wieku może odstraszać potencjalnych pracodawców. Przynajmniej od płacenia sum, na które zasługiwałby zdrowy Embiid.

Joela nadal obowiązuje debiutancki kontrakt podpisany w 2014 roku. w kolejnym off-season Embiid będzie zastrzeżonym wolnym agentem. 76ers powinni zrobić wszystko, by zatrzymać go u siebie. Może oznaczać to podpisanie z nim jednej z najwyższych umów w lidze. Wszystko zweryfikuje jednak parkiet, a raczej czas, jaki Embiid na nim spędzi. Kiedy już się na nim znajdzie, Sixers z pewnością będą mieli z niego sporo pożytku.

Grzegorz Kordylas
@NBAwithGK
fot. NBA.com
Czytaj także: Damian Lillard zna potęgę mediów społecznościowych