Andre Ingram parę dni temu podpisał z Los Angeles Lakers kontrakt do końca sezonu. Zawodnik ma 32 lata i ostatnich 10 sezonów spędził w… G-League. W debiucie dla Jeziorowców po prostu zniszczył system!

 

Zespół z LA wykazał się dobrym PR-owym zmysłem i dał Andre Ingramowi szansę jego życia. Zawodnik w swoim debiucie otrzymał od Luke’a Waltona 29 minut, w trakcie których zanotował naprawdę imponujące 19 punktów (6/8 FG, 4/5 3PT), asystę, przechwyt 3 zbiórki i 3 bloki! Lakers ostatecznie przegrali, ale Ingram bez cienia wątpliwości jest jedną z najlepszych historii ostatnich dni sezonu regularnego. Dlaczego tak długo nie dostawał szansy, skoro w ostatnich latach był jednym z najlepszych strzelców G-League?

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Trudno powiedzieć, cały czas z jakichś powodów go pomijano. Lakers spełnili jego marzenie, a on odpłacił się naprawdę fajnym występem, który – kto wie – może otworzyć mu drogę do kontraktu już w kolejnym sezonie NBA. Ma co prawda 32 lata, ale nadal jest w stanie grać na wysokim poziomie, więc po tak mocnym debiucie, któryś z generalnych menadżerów może dać zawodnikowi szansę. Niewykluczone, że zdecydują się na to w LA.

W 2007 przystąpił do draftu wychodząc z American College. W swoim pierwszym meczu w NBA, po ponad 10 latach oczekiwania, nie spudłował rzutu aż do czwartej kwarty. Cóż za znakomita historia.

Zobacz także: Warriors rozbici
@mkajzerek
Michał Kajzerek