Nie tak miało to wyglądać. Chicago Bulls przegrali po raz trzeci z rzędu, tym razem w Orlando i lada moment zostaną wyprzedzeni w tabeli przez Miami Heat. Czyżby Dwyane Wade i Jimmy Butler oglądali w tym roku Play Offs w domu?

 

Bulls – Magic 91:98

Ktoś musi wziąć na siebie ciężar gry. Nie mógł tego zrobić dziś Jimmy Butler. Choć rzucił najlepsze dla Chicago Bulls 21 punktów, przez ostatnie dni walczył z chorobą, która skutecznie ograniczała jego możliwości w ataku. W czwartej kwarcie Butler spudłował kilka ważnych rzutów, a Bulls stracili 13-punktową przewagę z początku drugiej połowy.

Po raz drugi z rzędu triple-double zanotował Elfrid Payton (22pkt/14as/14zb). To właśnie jemu możemy przypisać zasługi za dzisiejszą wygraną. 23-letni rozgrywający robił dziś na parkiecie wszystko, notując rekordy kariery w zbiórkach i asystach. Decydujące podania miał z resztą równie efektowne, co jego dzisiejszy przeciwnik na pozycji PG – Rajon Rondo.

Czy ktoś jest w stanie zmienić stan rzeczy, jaki obecnie widzimy w Chicago? Po nieco lepszym okresie, w którym pokonali m.in. Cavs, Celtics i Warriors, podopieczni Freda Hoiberga przegrali cztery z pięciu ostatnich spotkań. Trudno nawet wskazać tą, w której wypadli najgorzej. Aż cztery drużyny z miejsc 7-10 na Wschodzie dzieli różnica zaledwie jednej wygranej. Już niebawem Chicago Bulls mogą więc stracić miejsce w pierwszej ósemce na rzecz Bucks, lub, co bardziej prawdopodobne, rewelacji drugiej połowy sezonu, Miami Heat.

Sprawdź jakie produkty wybraliśmy dla Ciebie!

Hornets – Heat 101:108

Niezwykły pojedynek dwóch niezwykłych graczy. Choć Kemba Walker (33pkt) Dion Waiters (24pkt) nie byli dziś jedynymi zawodnikami biegającymi po parkiecie AAA w Miami, momentami kradli całe show. Na 4. kwartę Heat wychodzili z 5-punktową stratą. Już trzy i pół minuty po jej rozpoczęciu wyszli na prowadzenie po rzucie Williego Reeda i nie oddali go do samego końca. Ostatnie minuty to popis Diona Waitersa. Trzy trójki z rzędu, w tym dagger na 45 sekund przed końcem spotkania:

Waiters jest gwiazdą tej ligi i musimy w to uwierzyć równie mocno, co on. W Miami już wierzą. Po fatalnym początku sezonu (bilans 11-30), Heat są już realnym kandydatem do gry w Play Offs. Na tle Pacers, Pistons, Bulls i Bucks, wydają się najrówniej grającą drużyną ostatnich tygodni. Nie mają też najtrudniejszego terminarza. Czy Waiters i Dragic będą nas zaskakiwać także w kwietniu i maju?

Raptors – Pelicans 94:87

Na taki obrót spraw jak w Miami, w Nowym Orleanie muszą jeszcze poczekać. Mimo dwóch All-Starów w składzie Pelicans, pod koszami Smoothie King Center królował dziś Jonas Valanciunas (25pkt/13zb). Swój arsenał możliwości, Litwin pokazał w końcówce, trafiając z niemal każdego miejsca w pomalowanym gospodarzy. Pelicans przez całą drugą połowę grali bez Anthonego Davisa. Po meczu klub poinformował o możliwej kontuzji nadgarstka, która i tak może okazać się dobrą wiadomością. W tym upadku, Davis mógł uszkodzić sobie bowiem dużo więcej:

https://www.youtube.com/watch?v=aU0X218N_Jc

Pelicans prowadzili przez niemal całą pierwszą połowę. W czwartej kwarcie wrócili na prowadzenie na pięć minut przed końcem meczu, po rzucie E’Twauna Moore. Przez resztę wieczoru rzucili jednak zaledwie 3 punkty. Raptors odpowiedzieli trafieniami Valanciunasa i DeMara DeRozana (14pkt), kończąc mecz runem 11-3DeMarcus Cousins zdobył 25 punktów, przez cały wieczór miał jednak problemy ze skutecznością, pudłując aż 15 z 23 oddanych rzutów.

Wizards – Nuggets 123:113

Po raz pierwszy w tym sezonie Wizards wygrali back-to-back na wyjeździe. Aż 75 punktów trójki Wall-Beal-Porter Jr. przyczyniło się do pokonania osłabionych Nuggets. Na parkiet Pepsi Center nie wybiegli dziś Nikola Jokic i Danilo Galnari (choroba), oraz Kenneth Faried (kontuzja). Jeszcze w 3 .kwarcie Wizards prowadzili 24 punktami, jednak gospodarze zakończyli ją runem 16-5 i w ostatniej odsłonie przegrywali już tylko 10 oczkami. Wizards nie dali im szans na comeback. Trafienia Beala i Portera Jr. ostatecznie zapewniły gościom zwycięstwo. Przed nimi szansa na przedłużenie serii zwycięstw na zachodzie – już jutro zmierzą się z Kings w Sacramento.

Na pozostałych parkietach:

  • Dennis Schroder rozwiązuje nieporozumienia w najlepszy sposób. Jego 31 punktów pomogło Hawks pokonać Brooklyn Nets, kilkadziesiąt godzin po tym, jak został odesłany na ławkę w meczu z Warriors.
  • Giannis Antetokounmpo zdominował Knicks rzucając im aż 32 punkty. Bucks znajdują się w gronie 4 drużyn z miejsc 7-10 na Wschodzie, które mają największe szanse na awans do Play Offs.
  • 35 punktów Jamesa Hardena nie wystarczyło. Utah Jazz pokonali Rockets 115:108. Po 23 punkty rzucili Gordon Hayward Rudy Gobert. Była to 4. z rzędu wygrana Utah. Mówiłem już, że mają najlepszą obronę w lidze?
  • Karl-Anthony Towns nie przestaje zadziwiać. Dziś w pojedynku z Blakiem Griffinem DeAndre Jordanem zdobył aż 29 punktów i 14 zbiórek. Wypoczęci Wolves (ich poniedziałkowy mecz z Blazers został przełożony) pokonali Clippers 107:91.
  • San Antonio Spurs tworzą historię również bez Kawhiego Leonarda. Przegrywając dziś 28 punktami w pierwszej połowie, pokonali ostatecznie Kings, 114:104.
  • Pacers bez problemu pokonali Detroit Pistons, 115:98.
Czytaj także: Nagrody za 3/4 sezonu !
fot. John Geliebter
Grzegorz Kordylas