Dyrektor generalny Sacramento Kings Vlade Divac zwolnił coacha Dave`a Joergera, mimo że zespół miał najlepszy sezon w ostatnich kilkunastu latach.

 

Patrząc na grę zespołu w obecnym sezonie trudno zrozumieć decyzję władz klubu. Kings według wszelkich przedsezonowych szacunków i analiz spisywani byli na straty. Jednak od początku sezonu, na przekór wszystkim grali nad wyraz dobrze. Długo liczyli się w walce o playoffs na mocnym zachodzie. Ostatecznie zakończyli sezon na dobrym 9 miejscu, z bilansem 39-43, czyli o 12 zwycięstw więcej niż w poprzednim.

Poprawili się w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła. Ich znakiem rozpoznawczym stała się szybka i widowiskowa koszykówka oparta na rzutach z dystansu. Zdobywali średnio o ponad 15 punktów więcej, niż w sezonie 2017/2018.

Za pewne duży wpływ na decyzję władz klubu miały relacje trenera z zarządem i Divacem bezpośrednio. Te nigdy nie były dobre. Trener chciał mieć pełną kontrolę nad swoim zespołem. Miał swój pomysł na rotację i czas gry zawodników. Divacowi nie podobał się fakt , że trzymał na boisku Bjelicę zdecydowanie dłużej, niż młodego perspektywicznego Marvina Beagleya.

Wyniki, pozytywna transformacja zespołu i wybuch formy De`Arona Foxa długo broniły pozycji trenera Joergera. Jednak ostatecznie okazało, że dla Divaca to za mało. Oficjalnym powodem zwolnienia trenera jest słaba postawa zespołu po przerwie na All Star Weekend.

Ktokolwiek obejmie posadę trenerską w Sacramento będzie miał ułatwione zadanie. Kings to młody, perspektywiczny zespół, ustawiony taktycznie i posiadający w swoim składzie kilku potencjalnych All Starów. Sacramento, także dzięki tytanicznej pracy trenera Joergera może, po latach posuchy spokojnie może patrzeć w przyszłość.

 

 

Fot Getty Images
Tomasz Kubień