Po odejściu z Cleveland Cavaliers i rozwiązaniu kontraktu z Utah Jazz, Derrick Rose znalazł swój nowy dom. Były MVP, dla którego obecny sezon okazał się koszmarem, zagra dla swojego byłego trenera z Chicago.

 

Z Tomem Thibodeau Rose zna się bardzo dobrze. To właśnie pod jego wodzą przeżywał najlepsze lata swojej kariery, zanim kontuzje niemal całkowicie ją przerwały. W sezonie 2010/2011 Rose poprowadził Chicago Bulls do Finałów Konferencji i został wybrany MVP sezonu regularnego. Dziś dołączył do swojego byłego trenera w Minneapolis, by przez resztę sezonu reprezentować barwy Timberwolves.

Rose w sezonie 2017/2018 rozegrał zaledwie 16 spotkań. Problemy zaczęły się w meczu z Milwaukee Bucks w listopadzie, kiedy 29-latek niefortunnie wylądował na stopie Grega Monroe i skręcił kostkę.

Później było już tylko gorzej. Rose oddalił się od reszty zespołu, a w pewnym momencie rozważał nawet zakończenie sportowej kariery. Po jakimś czasie wrócił do składu Cavs, jednak Koby Altman postanowił pożegnać się z nim, wysyłając go w parze z Jae Crowderem do Utah.

W barwach Jazz Rose nie rozegrał ani jednego spotkania. Strony umówiły się na rozwiązanie umowy, a Derrick został wolnym agentem, z czego skorzystali Timberwolves.

W Minneapolis świetną robotę robi para rozgrywających Teague-Jones. W obliczu jego licznych problemów ze zdrowiem, możemy spodziewać się, że Rose nie będzie eksploatowany ponad miarę. Zdrowy może być niezłym wzmocnieniem na nadchodzące play-offs.

Czy Tom Thibodeau wyciśnie ze swojego byłego gwiazdora to, co najlepsze? Na to pytanie odpowiemy sobie za kilka tygodni.

Grzegorz Kordylas
fot.Don Juan Moore/Getty Images
Czytaj także: Dlaczego warto ćwiczyć na siłowni? Poznaj 6 powodów!