Były zawodnik Cavs nie jest w stanie znaleźć odpowiedniej propozycji. Póki, co pojawiają się tylko propozycje dziesięciodniowych kontraktów. Czy Rose powinien czekać dalej, czy wykorzystać pierwszą lepszą propozycję?

 

W listopadzie zeszłego roku Derrick Rose oświadczył, że musi odpocząć od koszykówki i rozważa zakończenie kariery. Po tych słowach zniknął praktycznie ze składu Cavs. Podczas tegorocznego „domykania” okienka transferowego Cavaliers postanowili podziękować mu za współpracę.

Rose został oddany do Jazz, jednak nie chciał tam pozostać i został zwolniony. Oficjalnie dlatego, żeby szukać „lepszej drużyny”. Najlepiej takiej walczącej o tytuł mistrzowski. Przez kilka minut Rose był nawet zawodnikiem Timberwolves, jednak nostalgiczny powrót do swojego starego trenera okazał się tylko plotką.

Kilka dni temu pojawił się krótki filmik z tego, jak były rozgrywający Cleveland Cavaliers trenuje w samotności. Człowiek, który nie mógł się „opędzić” od uwagi kibiców, ćwiczy „floatery” na małej hali w Cleveland.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Póki, co do agenta Rose’a wpływają oferty kontraktów typu 10-day. Rose miał ponoć wyraźnie powiedzieć, że nie jest tym zainteresowany i szuka oferty od topowego klubu. Kto wie, czy pozostanie w Utah, nie poprawiłoby jego szans na znalezienie lepszego kontraktu w przyszłym sezonie.

Oprócz ambicji D-Rose’a w grę wchodzi jeszcze kwestia kontraktu z firmą Adidas, którego zerwanie wisi ponoć „na włosku”. „Nie grasz, nie reklamujesz” może szybko obrócić spojrzenie Derricka w kierunku „gram gdziekolwiek, tylko dajcie mi szansę”!

John Stockton – historia legendy Utah Jazz
fot.
Michał Górny