Dla Devina Bookera obecny sezon jest szczególny pod wieloma względami. W swoim drugim roku w NBA, Booker już stał się w Phoenix postacią numer jeden. Dziś jego sława wyszła poza Phoenix – Booker ze swoimi 70 punktami dołączył do grona zaledwie 6 zawodników, którym wcześniej udała się ta sztuka.

 

Suns – Celtics 120:130

Nie sposób przy tej okazji nie wymienić ich nazwisk. Devin Booker (70pkt, 21/40 z gry) dołączył do Davida Robinsona, Davida Thompsona, Elgina Baylora, Wilta Chamberlaina (6 takich spotkań) i Kobe Bryanta. 20-latek, który ledwie dwa lata temu opuścił Kentucky, dokonał tego grając w drużynie, której średnia wieku jest mniejsza, niż niektórych zespołów biorących udział w tegorocznym March Madness.

Swoje strzelanie rozpoczął w niemal przegranym już meczu. Pierwsze punkty z gry padły łupem Bookera, gdy na ekranach widniał wynik 22-3 dla Celtics. Jeszcze w pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że wydarzy się coś historycznego – Booker rzucił w niej 19 punktów, a Suns schodzili na przerwę z 23-punktową stratą. 20-latek swój dorobek punktowy podwoił jednak w trzeciej kwarcie (23) i coś wisiało w powietrzu.

W ostatniej odsłonie, która w końcu zamieniła się w rozrysowywanie akcji pod Bookera i nieustanne szukanie go przez partnerów, Suns momentami zmniejszali straty do kilkunastu punktów. Nadziei na zwycięstwo szybko pozbawiali ich jednak C’s. W tym czasie, Booker oddawał prawie wszystkie rzuty swojej drużyny. I choć comeback się nie powiódł, kibice w TD Garden mieli okazję oglądać jedno z najlepszych show tego sezonu. I zaczęli nagradzać Bookera po trafionych rzutach, z których niemal każdy śrubował jakiś rekord. Celtics byli jednak tego wieczoru zbyt dobrzy i im również należą się nagłówki. Ale tak rzecz nie zdarza się często:

Nie ma dziś w świecie NBA osoby, która występem Bookera nie byłaby zachwycona. Na twitterze zdążyli pochwalić go już m.in. Kobe Bryant i Damian Lillard. Najszczęśliwsi okazali się oczywiście partnerzy z drużyny, którzy od razu wyczuli historyczne wydarzenie:

Rekord Phoenix Suns. Najmłodszy zawodnik, który kiedykolwiek rzucił przynajmniej 60 oczek. Najwięcej punktów przeciwko Celtics. Najwięcej, od czasu słynnego meczu Bryanta w Toronto.

Devin Booker właśnie stał się Kimś w NBA.

Pelicans – Rockets 107:117

New Orleans Pelicans mieli przynajmniej dwa solidne argumenty, by pokonać dziś Rockets w Toyota Center. Anthony Davis do 33 punktów dołożył 16 zbiórek. DeMarcus Cousins trafił pięć trójek i dorzucił do dorobku Pelicans 29 oczek. Argumenty Rockets okazały się jednak nie do przejścia. Jednym z nich był James Harden. Drugim – rzuty za trzy.

Oba zespoły przed dzisiejszym pojedynkiem wygrały 5 z 6 poprzednich meczów i mogliśmy się spodziewać, że żaden z nich nie podda się łatwo. Dla Pelicans każdy mecz w końcówce sezonu to być albo nie być (raczej nie być). Rockets walczyli dziś o 50. zwycięstwo w sezonie. I dokonali swego.

Harden rzucił 38 punktów, ale to jego 17 asyst zrobiło różnicę. Rockets w czwartej kwarcie odpowiadali na zapędy gości rzucając trójkę za trójką, a Patrick Beverley (17pkt) i reszta strzelców najczęściej otrzymywała podania właśnie od Hardena, który skupiał na sobie uwagę obrońców. Co jak co, ale sprawianie, że cała drużyna gra lepiej to prawdopodobnie najpoważniejszy argument Jamesa w kontekście walki o nagrodę MVP. W końcówce oczywiście zrobił swoje także jako strzelec, trafiając 8 punktów w crunch time. Był to jego czwarty mecz z rzędu z minimum 30 punktami i 10 asystami na koncie.

Cavaliers – Hornets 112:105

Skoro o sprawianiu, że reszta drużyny gra lepiej mowa, Cavs potrzebowali dziś przebudzenia po ostatnim, niedbałym w ich wykonaniu, meczu w Denver. Przebudzeniem tym okazał się, a jakże, LeBron James (32pkt/11as/9zb).

https://www.youtube.com/watch?v=lK3-sf2WDX4

Hornets rozegrali przeciwko Cavs naprawdę dobre spotkanie (naprawdę). Kemba Walker (28pkt) walczył z Kyrie Irvingiem (26pkt) jak równy z równym, a reszta drużyny pokazała sporo poświęcenia. Mieli jednak pecha – Cavaliers zagrali dziś najlepszy, od spotkania z Jazz, mecz w obronie, zatrzymując gospodarzy na 42% z gry. Oni również byli gotowi na poświęcenie – James rozegrał mecz do końca, mimo urazu oka, jakiego nabawił się w starciu z Jeremy Lambem.  Był to dla obrońców tytułu swego rodzaju test charakteru – kolejny już w tym sezonie. Po każdej porażce, ich wola zwycięstwa jest kwestionowana przez media na całym świecie. Po meczu z Nuggets, w którym dali sobie rzucić 126 punktów, sam LeBron dolał oliwy do ognia, mówiąc o braku zaangażowania w obronie. Akurat jego słowa reszta drużyny wzięła sobie głęboko do serca.

Już w nocy z soboty na niedzielę Cavs czeka jeszcze trudniejsze zadanie. Do Cleveland przyjeżdżają Wizards, świeżo po zwycięstwie z Nets. Nie wiadomo jednak, czy podopieczni Tyronna Lue będą musieli radzić sobie bez Jamesa.

Hawks – Bucks 97:100

Jeszcze kilka tygodni temu, Milwaukee Bucks poniewierali się w drugiej ósemce Wschodu, a my zastanawialiśmy się, czy będzie to kolejny zmarnowany sezon dla graczy z Wisconsin. Dziś w meczu przeciwko Hawks, mieli okazję zrównać się z nimi na piątym miejscu w tabeli. Zrobili swoje, a my możemy się tylko cieszyć, że w Play Offs nie zabraknie Tego:

Bucks wygrali właśnie 11 z 13 ostatnich spotkań. Giannis Antetokounmpo (34pkt/13zb) już gra z taką intensywnością, jakby nastał czas Play Offów. Wie, że dla Milwaukee to szczególny czas. Mimo utraty Jabariego Parkera, podopieczni Jasona Kidda radzą sobie wyjątkowo dobrze. W marcu przegrali tylko 3 mecze – w tym dwa na wyjeździe, w Oakland i Memphis. Grają niemal perfekcyjnie w obronie i jeśli w pierwszej rundzie PO powtórzy się dzisiejszy match-up, śmiało można wskazać ich jako minimalnych faworytów.

Ersan Ilyasova mógł wyrównać wynik na sekundy przed syreną kończącą spotkanie. Nie był to jednak jego wieczór. Trójka Hawks rzuciła ponad 20 punktów – Dwight Howard (20pkt/12zb)Dennis Schroder (28pkt) Tim Hardaway Jr. (25pkt). Nikt  z pozostałych graczy gości nie przekroczył jednak bariery 10 oczek.

Na pozostałych parkietach:

  • Wizards zakończyli najdłuższą serię zwycięstw Nets w tym sezonie (2) i zmierzają do Cleveland na dzisiejszy pojedynek z Cavs.
  • Pistons najwyraźniej poddali się w walce o Play Offs. Po raz drugi z rzędu przegrali różnicą +20 punktów. Tym razem z Orlando.
  • Nikola Jokic (30pkt/17zb) zapewnił Nuggets ważne zwycięstwo na wyjeździe z Pacers. Niby wiemy już wszyscy co Serb potrafi, a on nadal potrafi nas zaskoczyć, jakbyśmy oglądali go pierwszy raz w życiu:
  • Nie przestaje zaskakiwać również Dario Saric, który w końcówce sezonu wyrósł na lidera z prawdziwego zdarzenia. Dziś rzucił 32 punkty i poprowadził Sixers do wyjazdowego zwycięstwa z Bulls.
  • Golden State Warriors dzielą się piłką jak nikt inny. Dziś asystowali sobie przy 37 z 44 trafionych rzutów z gry. Stephen Curry rozdał 12 asyst i dorzucił 27 punktów.
  • 8 trójek Jordana Clarksona (35pkt) i zwycięstwo Lakers nad Timberwolves po dogrywce. Niezłe show w Staples Center.
  • Przed meczem w Los Angeles odsłonięto pomnik Shaquille O’Neala. Należało mu się.
Czytaj także: Oczami Trenera
fot.Elise Amendola
Grzegorz Kordylas