Nastał czas podsumowań. Na koniec sezonu regularnego warto raz jeszcze rzucić okiem na to, jak zaprezentowała się tegoroczna klasa pierwszoroczniaków. W koszykarskim środowisku nadal toczy się dyskusja czy Joel Embiid, czy jednak Dario Sarić.

 

5. Jamal Murray, Nuggets

Miał kilka naprawdę imponujących występów. Chłopak z ogromnym potencjałem i w Denver na pewno są zadowoleni z tego, co zobaczyli w pierwszym sezonie Murraya. W kolejnych latach będzie prawdopodobnie jedną z kluczowych ofensywnych opcji w arsenale Mike’a Malone’a. Teraz wszystko sprowadza się do kwestii doświadczenia, stworzenia swojej własnej tożsamości, która będzie go wyróżniała na tle kolegów. Murray ciągle jest gliną, z której można ulepić coś naprawdę interesujące. Oby tego nie przepuścił przez ręce.

4. Buddy Hield, Kings

Od przenosin do Sacramento, Hield notuje 14,4 punktu, 4 zbiórki i 1,7 przechwytu trafiając 47,1 FG% i 42,1 3PT%. Kings mają wobec niego konkretne oczekiwania, więc pozwolą mu się ogrywać. To dla Hielda nie tylko szansa, ale także spore wyzwanie. Chyba sam się nie spodziewał, że już w pierwszym sezonie na parkietach NBA, otrzyma od drużyny szansę na to, by samodzielnie decydować. Kings są na etapie głębokiej przebudowy, a Hield ma być kręgosłupem, który utrzyma cały ten organizm.

3. Malcolm Brogdon, Bucks

Zdecydowanie najbardziej dojrzały z pierwszoroczniaków. Zgłosił się do draftu po swoim seniorskim sezonie. W uczelni zdołał nabrać ogłady, zrozumiał grę w szerszy sposób niż klasyczny pierwszoroczniak, którego NBA zazwyczaj przytłacza skalą talentu i poziomem intensywności. Bez wątpienia największy steal z zeszłorocznego draftu. Jednak Brogdon za dwa, trzy lata osiągnie swój prime-time, więc Bucks już teraz potrzebują od niego gry na wysokim poziomie. Jak bardzo się jeszcze rozwinie? To interesujący wątek.

2. Joel Embiid, Sixers

Gdy grał, był absolutnie najlepszy. Bezkonkurencyjny w wyścigu po Rookie Of The Year. Problem polega na tym, że Joel Embiid na razie jest podatny na kontuzje, a to czynnik, który także musimy wziąć pod uwagę, ponieważ wpływa na to ile gra. Kto wie jak zakończyłby się ten sezon dla Philadelphii 76ers, gdyby Kameruńczyk był w stanie zagrać powiedzmy w 60 meczach na poziomie, który prezentował. Ostatecznie musi ustąpić miejsca swojemu koledze z drużyny. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Embiid za kilka sezonów włączy się do walki o MVP.

1. Dario Sarić, Sixers

Pozostawienie go w Europie na parę sezonów okazało się dobrą decyzją. Sarić trafił do NBA gotowy zarówno fizycznie, jak i mentalnie. W pierwszej części sezonu znosił fakt, że jego minuty są wyraźnie ograniczone przez głęboki front-court Sixers. Pozostał gotowy i gdy z gry wypadł Joel Embiid, a zespół wytransferował do Atlanty Ersana Ilyasovę, wszedł w buty lidera i dostarczył drużynie jakość, którą przyswoił w Europie. Absolutnie fantastyczny pierwszy sezon Saricia w najlepszej lidze świata. Fani w Philly nie potrafią się już doczekać jego połączenia z Benem Simmonsem i Embiidem.

Zobacz także: Cóż za fantastyczny dzień Westbrooka
fot. Michael Bryant
Michał Kajzerek
@mkajzerek