Zawodnik Golden State Warriors twierdzi, że już w Oklahomie coraz więcej uwagi przykładał do tego, jak radził sobie po bronionej stronie parkietu. W Oakland oglądamy prawdziwy rozkwit umiejętności Kevina Duranta.

 

Na początku nowego sezonu, media w rozmowach z Kevinem Durantem nie rozwodzą się nad jego doskonałą techniką rzutu, kontrolą piłki czy instynktem strzeleckim. Wszyscy jednym głosem powtarzają, że tak defensywnego KD jeszcze nie widzieliśmy. Jest znakomitym wsparciem dla jednej z najlepszych defensyw w lidze. Udziela pomocy pod koszem, zamyka drogę pod obręcz, szybko odcina pozycje za linią trzech. To zupełnie nowa jakość, która w bardzo wyraźny sposób przekłada się na efektywność obu linii obrony Golden State Warriors.

– Przez całe swoje życie byłem zawodnikiem szkolonym do gry jeden na jeden i do zdobywania punktów – mówi Durant. – Cały czas uczyłem się różnych form zdobywania punktów, zamiast tego, jak w różny sposób wpływać na mecz. Od sezonu 2012/2013, zmieniłem swoje nastawienie – dodaje skrzydłowy.

Durant nie chciał być graczem, którego atak rywala traktuje jak słabe ogniwo obrony. Zaczął więc pracować nad przesuwaniem nóg, nad blokowaniem rzutów i udzielaniem pomocy. Wypracował zupełnie nowe instynkty, które teraz pomagają Warriors wygrywać mecze. Kevin miał dość słuchania narzekań trenerów na jego postawę w obronie. Oczywiście nie kłócił się z tym, co starali się mu przekazać. Jego złość wynikała z własnych niedoskonałości, nad którymi wychowanek Texasu zaczął intensywnie pracować.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W dwunastu meczach rozgrywek 2017/2018, KD notował średnio 2,4 bloku, co jest jednym z najlepszych wyników w lidze. Lepiej od niego blokował tylko Rudy Gobert. De facto – KD ze swoją posturą i szybkością zmiany pozycji jest w stanie bronić graczy ze wszystkich pięciu pozycji. Nie bez powodu nowym celem zawodnika stała się najlepsza defensywna piątką na koniec sezonu.

– Po prostu chcę mieć pewność, że zespół może na mnie liczyć – kontynuuje Durant. – Nie chcę, żeby trener wyciągał mnie z rotacji w kluczowych momentach czwartej kwarty, bo nie gram w obronie. Tego obawiałem się bardziej niż czegokolwiek innego – przyznaje.

Dużą rolę w procesie rozwoju Duranta po tej stronie parkietu, odegrał sztab Steve’a Kerra. Zawodnik podkreśla, że wiedza takich ludzi jak Ron Adams okazała się bezcenna. Poza tym wiele nauczył się od kolegów – Andre Iguodali, Shauna Livingstona, Draymonda Greena, Klaya Thompsona czy nawet Stephena Curry’ego, który wykorzystuje niuanse w grze rywala, by zabrać mu piłkę w momencie, w którym ten absolutnie się tego nie spodziewa. Trenerzy cały czas powtarzają, że zdolności i warunki fizyczne KD są jego największą przewagą.

Według zaawansowanych statystyk, rywale trafiają tylko 50% swoich rzutów spod kosza, gdy broni ich Durant. Spośród graczy, którzy próbują zatrzymać takich rzutów co najmniej pięć w meczu, to najniższy procent. To także potwierdza skalę talentu Duranta oraz jego możliwości wyciągana maksimum potencjału. Całe koszykarskie środowisko jest pod ogromnym wrażeniem postępów zawodnika. Nie możemy go postrzegać jako gracza jednowymiarowego. Nie po postępach, jakie poczynił w przekroju ostatnich lat. To wyjątkowy i unikalny gracz.

Zobacz także: Kiedy wróci Irving?
Michał Kajzerek
@mkajzerek