Miał rehabilitować się do końca sezonu, a tymczasem dostał od sztabu medycznego zielone światło do powrotu! Wszystko wskazuje na to, że DeMarcus Cousins zagra w meczu numer jeden wielkiego finału.

 

Wysoki kontuzji doznał w pierwszej rundzie play-offów przeciwko Los Angeles Clippers. Zerwał mięsień uda i w normalnych okolicznościach odpoczywałby kilka miesięcy. Jednak Cousinsowi zależało na tym, by jak najbardziej przyspieszyć proces rehabilitacji. Nie chciał oglądać rywalizacji jego kolegów z boku, chciał mieć realny wpływ na wyniki drużyny. Poświęcił się ciężkiej pracy i rehabilitacji. W efekcie – jest gotowy na mecz otwierający serię z Toronto Raptors! Steve Kerr potwierdził tę informację w trakcie spotkania z dziennikarzami tuż przed rozpoczęciem serii.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Zawodnik nie grał od 15 kwietnia i jego minuty zapewne będą mocno ograniczone. Zobaczymy, jak DMC poradzi sobie w intensywnej rywalizacji. Mecz to coś zupełnie innego niż trening, więc ostateczny test dla gotowości Cousinsa do walki przyjdzie, gdy zawodnik pojawi się na parkiecie. W trakcie sezonu sprawiał Warriors problemy zwłaszcza swoją postawą w obronie. Czasami reagował zbyt wolno lub za łatwo łapał faule. Starał się nadrabiać w ataku i zapewne tak samo będzie funkcjonował teraz. Niewykluczone, że doczekamy się kilku ciekawych pojedynków pomiędzy nim i Marcem Gasolem.

Zobacz także: Kto faworytem do MVP finałów?
fot. Jose Carlos Fajardo/ Bay Area News Group
Michał Kajzerek
@mkajzerek