Nie New York Knicks, nie Los Angeles Clippers ani Brooklyn Nets – żadna z drużyn, które Jimmy Butler podał, jako preferowane kierunki, nie walczy o niego tak jak mogliśmy się tego spodziewać. Do walki o zawodnika Wolves włączyły się dwie drużyny, których ambicje sięgają dużo wyżej, niż może im to zapewnić ich obecny skład.

 

Niewykluczone, że w nadchodzącym sezonie znów zobaczymy w akcji duet Butler-Wade. Po nieudanej wspólnej przygodzie w Chicago, obaj panowie mogą już wkrótce wybiegać na parkiet w koszulkach Miami Heat. Dla Dwyane’a ma być to ostatni sezon w karierze, a kontrakt z klubem, w którym spędził większość kariery został już podpisany. Teraz Pat Riley robi, co może, by ściągnąć do Miami 29-latka.

Heat mają jednak w tym wyścigu poważnego rywala. Dan Gilbert podobno już skontaktował się z Glenem Taylorem w celu sprowadzenia Butlera do Cleveland.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Obie drużyny sporo zaryzykują, jeśli w pakiecie za Jimmy’ego oddadzą któregoś z czołowych graczy, lub młodych talentów. Dlaczego? Kolejny sezon to dla Butlera opcja zawodnika – całkiem możliwe, że latem 2019 roku po Jimmym nie będzie już ani śladu.

Plotki mówią także o zainteresowaniu ze strony Toronto Raptors. Jeśli Butler dołączyłby do Kawhi Leonarda, kanadyjski zespół miałby w swoim składzie prawdopodobnie dwóch najlepszych two-way playerów na obwodzie w lidze.

Włodarzom Timberwolves zależy na sfinalizowaniu wymiany jeszcze w tym tygodniu – sytuacja może więc zmieniać się z godziny na godzinę, a my w każdej chwili możemy spodziewać się wieści, że już po wszystkim.

Gdzie wyląduje Jimmy?

Czytaj także: Shaq znów bez litości dla Howarda!